Korespondencji od organu nadzoru nie wolno lekceważyć. Nawet gdy przedsiębiorca jest przekonany, że sprawa jest nieistotna. W przeciwnym razie naraża się na dotkliwe sankcje.

W nawale zajęć przedsiębiorcy nie zawsze znajdują czas, żeby na bieżąco załatwiać korespondencję. Zdarza się, że zaklejoną kopertę ze stemplem „Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów" odkładają na jutro, na później, bo ważniejsze są faktury i deklaracje podatkowe. Zdarza się i tak, że po otwarciu koperty okazuje się, iż udzielenie odpowiedzi na znajdujące się tam pytania jest skomplikowane, bo np. wymaga odnalezienia dokumentów z ubiegłego roku. Niektórzy z przedsiębiorców w takich sytuacjach chowają kopertę do szuflady, potem o niej zapominają. Tyle że wtedy zaczynają się kłopoty.

Lekceważony obowiązek

Ustawa z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 229 ze zm.; dalej: u.o.k.k.) w art. 50 ust. 1 nakłada na przedsiębiorców obowiązek przekazywania prezesowi urzędu wszelkich koniecznych informacji i dokumentów. Z treści tego przepisu wynika wyraźnie, że przedsiębiorca, do którego UOKiK skierował wezwanie do udzielenia informacji, musi na to wezwanie odpowiedzieć. Przy czym pismo z UOKiK musi obligatoryjnie zawierać: 

  • wskazanie celu żądania,
  • zakres i termin udzielenia informacji, oraz 
  • pouczenie o sankcjach za nieudzielenie informacji lub za udzielenie informacji nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd.

Takie żądanie może być skierowane zarówno do przedsiębiorcy będącego stroną określonego postępowania administracyjnego, jak i przedsiębiorcy, który takiego statusu nie ma.

Cały artykuł dostępny na www.biznes.gazetaprawna.pl