fbpx

Tak wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie Telewizji Polskiej. Stacja musi zapłacić współtwórcom inscenizacji walk ulicznych, które były częścią obchodów 60 rocznicy Powstania Warszawskiego w 2004 r., około 60 tys. zł za naruszenie ich praw autorskich. Organizatorem widowiska był Urząd Dzielnicy Wola we współpracy z Towarzystwem Przyjaciół Woli. Według Rzeczpospolitej, inscenizację nagrała i pokazała kilkakrotnie TVP. Po emisji wystąpili z pozwem przeciwko stacji: reżyser, scenograf, kompozytor oprawy muzycznej oraz kostiumolog. „TVP naruszyła autorskie prawa majątkowe do ich wkładów twórczych w powstanie widowiska” – napisała w pozwie pełnomocnik powodów Dorota Bryndal, wspólnik w warszawskiej Kancelarii GESSEL. Powoływała się na art. 79 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm.) Przewiduje on, że twórca może żądać od osoby, która naruszyła jego autorskie prawa majątkowe, m.in. zapłaty stosownego wynagrodzenia. Gdy naruszenie było zawinione, to można żądać potrójnego wynagrodzenia, a w innych wypadkach, podwójnego – czytamy w Rzeczpospolitej.

Stacja broniła się, że zawarła umowę z Towarzystwem Przyjaciół Woli i to wystarczyło do nabycia autorskich praw majątkowych związanych z widowiskiem. TPW nie było jednak tym samym podmiotem, z którym umowy podpisali współtwórcy widowiska (czyli dzielnicą Warszawa-Wola). Stacja twierdziła też, że jest producentem widowiska, bo poniosła koszty jego realizacji telewizyjnej, ryzyko jego eksploatacji, a także zawarła umowę na rejestrację i transmisję. Art. 70 prawa autorskiego zawiera domniemanie, że producent utworu audiowizualnego nabywa z mocy umowy o stworzenie utworu albo umowy o wykorzystanie już istniejącego utworu wyłączne prawa majątkowe do eksploatacji tych utworów w postaci utworu audiowizualnego jako całości. Współtwórcy widowiska zaznaczali jednak, że nie doszło w tym wypadku do realizacji utworu audiowizualnego, ale jedynie do rejestracji widowiska plenerowego – pisze Rzeczpospolita.

Michał Kosiarski w Rzeczpospolitej pisze, że TVP uważała też, że doszło do zawarcia w sposób dorozumiany umowy licencji niewyłącznej, bo współtwórcy zgodzili się na rejestrację i emisję widowiska w telewizji. Zainteresowani podkreślali jednak, że z samej obecności ekipy TVP na planie widowiska nie można jeszcze wywodzić, iż zawarta została między stronami umowa, zwłaszcza że bez obecności telewizji niemożliwe byłoby zrealizowanie inscenizacji walk. Tolerowanie obecności ekipy telewizyjnej nie doprowadziło – zdaniem powodów – do zawarcia umowy na korzystanie z ich praw autorskich. Myśleli oni, że TVP chce pokazać tylko krótki reportaż i byli zaskoczeni, gdy ujrzeli 40-minutowe nagranie prawie całości inscenizacji. Gdyby nawet przyjąć, że doszło do zawarcia umowy licencji niewyłącznej w sposób dorozumiany, to i tak TVP nie zapłaciła twórcom żadnych kwot tytułem wynagrodzenia. Sąd uznał, że stacja naruszyła autorskie prawa majątkowe współtwórców inscenizacji. Zarejestrowała bowiem zdarzenie, a następnie wyemitowała, nie informując o twórcach przedstawienia ani im za to nie płacąc, a widz mógł odnieść wrażenie, że inscenizację wyprodukowała TVP. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Stronom przysługuje apelacja (sygn. III C 2216/05).

Przeczytaj więcej o programie profesjonalnej pomocy prawnej Kancelarii GESSEL, przeznaczonym dla twórców.