fbpx

Jak często w Polsce zdarza się słyszeć o, że tak powiem, przekrętach na rynku kapitałowym? A jak często słyszymy o takich z udziałem funduszy emerytalnych? Czy 12 lat doświadczeń z funkcjonowaniem tych instytucji na rynku kapitałowym upoważnia do postawienia tezy, że jest to najbardziej bezpieczny, najdalszy od jakichkolwiek defraudacji fragment rynku? Czy to zasługa sprawnego nadzoru, a może dobrych przepisów? W końcu nie od rzeczy chyba będzie sprawdzić, czy jest to może wynik selekcji, chciałoby się powiedzieć, naturalnej pracowników towarzystw emerytalnych? Co doprowadziło do takiego stanu rzeczy?

Dużo pytań, może to już czas na pierwsze odpowiedzi? Śmiem twierdzić, że na te dwa ostatnie pytania odpowiedź prawidłowa wiąże się przede wszystkim z prawdziwością tezy o wysokiej odpowiedzialności i profesjonalizmie pracowników towarzystw emerytalnych, popartej odpowiednimi regulacjami wewnętrznymi. Nie od rzeczy będzie też stwierdzenie, że początkowo przyjęta dobra konstrukcja funkcjonowania funduszy emerytalnych sprawiała i, wierzę, będzie sprawiać, że możemy być spokojni o zgromadzone oszczędności. Powyższe zaowocowało tym, że zarządzanie środkami emerytów pozostaje bardzo odpowiedzialne, a mimo to wyniki są bardzo dobre. Laurka? Jasne, że tak. Naprawdę tak to widzę. Pardon, widziałem.

Zdaje się, że fundusze nie mają ostatnio szczęścia do legislacji. Była ustawa szeroko komentowana, pojawiło się także rozporządzenie w sprawie dodatkowych ograniczeń w zakresie prowadzenia działalności lokacyjnej przez fundusze emerytalne. Czy fundusze w jakikolwiek sposób zasłużyły sobie na jego treść? Wątpię. Przypomnę, zadaniem funduszy emerytalnych jest dokonywać takich inwestycji, które przy dopuszczalnym ryzyku inwestycyjnym dają odpowiednio duży zwrot z kapitału. Kwestia odpowiedniego wyważenia poziomu ryzyka i zwrotu z inwestycji została w pewien sposób określona przez ustawodawcę w ustawie o funduszach emerytalnych. Sposobem określenia jest bowiem wprowadzenie dwojakiego rodzaju ograniczeń dla inwestycji funduszy emerytalnych. Po pierwsze przedmiotowych – tylko określone instrumenty mogą być przedmiotem lokat. Ustawodawca słusznie zakłada, że wiele z oferowanych na rynku „przedmiotów” inwestycji może być zbyt ryzykownych, aby można je było zakwalifikować jako „pupilarne”. Po drugie ilościowych, gdyż znów słusznie, tylko odpowiednie ustalenie proporcji pomiędzy dostępnymi dla funduszy instrumentami daje szanse na stworzenie dobrego portfela inwestycyjnego, to jest spełniającego wymienione kryterium odpowiedniej proporcji pomiędzy zyskiem a ryzykiem.

Zdawałoby się, że prawidłowe i rozsądne zapisanie podobnych regulacji będzie wystarczające. Okazuje się, że było tak przez pierwszych kilka lat. Sytuacja uległa po raz kolejny zmianie wraz z wejściem w życie wcześniej wskazanego rozporządzenia, a w szczególności jego § 6, który stanowi: „Aktywa funduszu nie mogą być lokowane w instrumenty finansowe, których wartość w istotnym stopniu zależy od wartości instrumentów finansowych objętych zakazem nabywania przez fundusz”. Od teraz fakt nabycia certyfikatu inwestycyjnego, dozwolonego innym przepisem, nie zwalnia towarzystwa emerytalnego z zagrożenia sankcją, jeżeli nadzorca uzna, że inwestycje funduszu inwestycyjnego – emitenta tego certyfikatu – są inwestycjami zakazanymi dla funduszy emerytalnych.

Następny przykład, fakt nabycia obligacji, na której wartość w jakimś stopniu (nieważne, w jakim, gdyż co to znaczy „istotnym”, kto o tym zdecyduje?) wpływają ceny miedzi, może rodzić poważne konsekwencje dla zarządzających portfelem przyszłych emerytów, którzy podjęli stosowną decyzję. A propos miedzi, czy zatem w świetle cytowanego § 6, fundusze emerytalne mogą nabywać w tej sytuacji akcje KGHM Każdy przytomny człowiek wskaże, że wśród najistotniejszych czynników decydujących o wartości akcji KGHM znajdują się wyceny miedzi i srebra na rynkach światowych. Podobne przykłady można oczywiście mnożyć: na wartość akcji GTC i Echa Investment wpływają wyceny aktywów na rynku nieruchomości itd. Pytanie pozostawię otwarte, wskażę tylko, że oprócz nieracjonalności regulacji zawartej w § 6, mamy do czynienia z wątpliwą jakością tego przepisu, a także z istotnymi obawami o jego konstytucyjność. W uzasadnieniu dla pierwszej tezy powołam się na całkowitą otwartość i dowolność uznania przez nadzór, czy inwestycja funduszu emerytalnego jest dopuszczalna. Przykładem niech będzie właśnie postawione w tytule pytanie. W uzasadnieniu dla drugiej tezy powołam się na... to samo.