fbpx

Redakcja: W tym roku mija 25 lat od rozpoczęcia w Polsce transformacji ustrojowej, obejmującej również głębokie zmiany w systemie podatkowym. Był Pan aktywnym uczestnikiem tych zmian. Jak to się stało, że włączył się Pan w te prace?

 
Dr Janusz Fiszer: Po ukończeniu studiów na WPiA UW z dyplomem z wyróżnieniem otrzymałem propozycję podjęcia pracy jako asystent na Wydziale Zarządzania UW. Praca naukowo-dydaktyczna dotyczyła prawa finansowego, w tym prawa podatkowego, a więc miałem codzienny bliski kontakt zawodowy z tymi zagadnieniami. Ponadto krótko po uzyskaniu przeze mnie stopnia doktora nauk prawnych, zakwalifikowałem się na niemieckie stypendium naukowe DAAD w Katedrze Międzynarodowego i Zagranicznego Prawa Finansowego i Podatkowego (nazwa bardzo długa, lecz w 100% merytoryczna!) Uniwersytetu w Monachium, kierowanej przez światowy autorytet międzynarodowego prawa podatkowego, jakim był - niestety już nieżyjący - prof. Klaus Vogel, m.in. autor fundamentalnego opracowania na temat międzynarodowych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. W konsekwencji, w tym czasie bardzo intensywnie zacząłem zajmować się - w mojej ocenie - najciekawszym obszarem prawa podatkowego, jakim jest właśnie owo międzynarodowe prawo podatkowe, szczególnie zaś wspomniane międzynarodowe umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Akurat po moim powrocie z Monachium - jesienią 1989 r. - w Polsce zaczęła się transformacja ustrojowa i zasadnicze przemiany prawa. Warto tutaj m.in. wspomnieć o pierwszej, w miarę współczesnej, ustawie o podatku od osób prawnych z 1989 r., która poprzedziła uchwalenie kolejnej, obowiązującej do dziś ustawy o podatku od osób prawnych (dalej: PDOPrU) z 1992 r. Ponieważ wtedy już trochę pisałem o prawie podatkowym, ówczesny przewodniczący Sejmowej Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów, prof. Ryszard Bugaj w 1990 r. zaprosił mnie do prac owej Komisji w charakterze niezależnego eksperta w odniesieniu do rządowych pierwszych projektów ustaw o podatku od osób fizycznych (dalej: PDOFizU) i ustawy o podatku od towarów i usług.

Red: Po doświadczeniach w Sejmowej Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów miał Pan również doświadczenie w pracy w Ministerstwie Finansów?

J.F.: Po zakończeniu funkcji eksperta Komisji Sejmowej, w czerwcu 1991 r. zostałem doradcą ministra w Ministerstwie Finansów, w ramach ówczesnego Departamentu Polityki Dewizowej, do którego kompetencji należały m.in. wszelkie relacje „międzynarodowe", w tym negocjowanie i interpretacja wspomnianych międzynarodowych umów podatkowych. Zajmowałem się tam właściwie wyłącznie tymi kwestiami, m.in. jako współnegocjator wielu międzynarodowych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania - Cypr, Singapur, Zimbabwe, Republika Południowej Afryki, b. Czechosłowacja, Rumunia, protokołów dodatkowych do ówcześnie obowiązujących umów z Finlandią i Danią oraz - jako delegat polskiego Ministerstwa Finansów - uczestniczyłem w posiedzeniach Komitetu Spraw Podatkowych ( Committeefor Fiscal Affairs) OECD oraz wielu Grup Roboczych tego Komitetu. W tym właśnie czasie Polska uzyskała status obserwatora w OECD, co było swoistym „przedsionkiem" do pełnego członkostwa w 1996 r. Praca w Ministerstwie Finansów - oczywiście w niepełnym wymiarze czasu i tylko do marca 1993 r. - była bardzo interesująca, dając mi wiele nowych - i co ważne - bardzo praktycznych doświadczeń zawodowych w najbardziej pasjonującym mnie obszarze prawa podatkowego, czyli właśnie w zakresie międzynarodowego prawa podatkowego.

Red: W tym czasie podjął Pan też współpracę z jedną z międzynarodowych kancelarii prawnych. Jakie najciekawsze projekty realizował Pan w tym okresie?

J.F.: Od 1990 r., związałem się zawodowo z kancelarią White & Case na ponad 21 lat, z czego 14 lat jako partner, czyli wspólnik, międzynarodowy. Ponieważ kwestie prawa podatkowego były moją dziedziną, siłą rzeczy od początku pracy w kancelarii kierowałem praktyką prawa podatkowego. Ponadto w czasie pracy w kancelarii miałem unikalne doświadczenie przygotowania - wraz z prof. Grzegorzem Domańskim, prof. Stanisławem Sołtysińskim i dr. Andrzejem Kaweckim - projektu ustawy realizującej rządowy Projekt Powszechnej Prywatyzacji, czyli ustawy o NFI i ich prywatyzacji, na podstawie której jednorazowo sprywatyzowano 512 spółek Skarbu Państwa, wcześniej - w wyniku komercjalizacji - przekształconych z formy przedsiębiorstwa państwowego. Przygotowaliśmy również projekty prawie wszystkich towarzyszących tej ustawie aktów wykonawczych. Było to niezwykle interesujące i kształcące doświadczenie, gdyż pozwalało autorsko tworzyć pionierskie na polskim rynku kapitałowym regulacje prawne, a nie tylko je stosować.

Red: A czy w tym projekcie były - obok prawa spółek i prawa papierów wartościowych - także regulacje prawa podatkowego?

J.F.:
 Tak! W ustawie o NFI i ich prywatyzacji był m.in. bardzo nowatorski element podatkowy, gdyż w wyniku rozmów z Ministerstwem Finansów udało się zapewnić transparentny podatkowo status narodowych funduszy inwestycyjnych, zwalniając je ustawowo od podatku od osób prawnych (dalej: PDOPr) z tytułu zysków kapitałowych i dywidend, co pozwoliło na uniknięcie niekorzystnego wewnętrznego podwójnego opodatkowania - najpierw na poziomie funduszu, a następnie na poziomie poszczególnych inwestorów - akcjonariuszy funduszu. Obecnie taka konstrukcja podmiotowego zwolnienia podatkowego jest właśnie stosowana do funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, a więc mogę powiedzieć, że byliśmy w tym zakresie pionierami (...).

Red:
 Był Pan również doradcą w jednej z ówcześnie największych spraw spornych dotyczących podatku CIT. Czego dotyczyła ta sprawa?

J.F.: Wraz z moim kolegą - mec. Michałem Stolarkiem - reprezentowaliśmy Fundację na Rzecz Nauki Polskiej, jedną z największych fundacji działających w Polsce. Była to pod koniec lat 90. bardzo duża - co do spornych kwot PDOPr (łącznie prawie 80 mln zł oraz odsetki w kwocie ok. 60 mln zł) - i dość głośna medialnie sprawa. Zakończyła się sukcesem - po prawie 4 latach prowadzenia sporu i przejściu przez wszystkie ówcześnie możliwe instancje, od obu stopni postępowania podatkowego, przez orzeczenie składu 3 sędziów NSA, uchwałę składu 7 sędziów NSA, rewizję nadzwyczajną Rzecznika Praw Obywatelskich, orzeczenie składu 3 sędziów SN, po precedensową uchwałę składu 7 sędziów SN, kolejne orzeczenie składu 3 sędziów SN i wreszcie korzystne dla fundacji orzeczenie składu 3 sędziów NSA. Merytorycznie sprawa ta dotyczyła - zakwestionowanego przez organy kontroli skarbowej - prawa do zwolnienia od PDOPr dochodów fundacji pochodzących z reinwestycji wolnych środków finansowych, przeznaczonych na wydatkowane na cele statutowe fundacji w przyszłych okresach.

Red: A jak wygląda Pańska obecna praktyka w zakresie doradztwa podatkowego, czym różni się od dotychczasowej?
 
J.F.: Praktyka doradztwa podatkowego w kancelariach prawnych i firmach doradczych jest zróżnicowana. Grono współpracowników jest też różne. W kancelarii White & Case nasz zespół liczył w pewnym czasie nawet 6 osób, co było dość dużo jak na praktykę w ramach kancelarii prawnej, a nie w wyspecjalizowanej firmie doradztwa podatkowego. Później, w czasie gdy kierowałem zespołem międzynarodowego prawa podatkowego w firmie doradczej PwC, nasza grupa liczyła aż 14 osób - na różnych szczeblach i stanowiskach w strukturze zespołu. W Kancelarii GESSEL jest nas obecnie troje, lecz w miarę rozwoju praktyki podatkowej spodziewam się dalszego wzrostu liczebności zespołu. W każdym zespole doradców jest zawsze grupa osób z dużym doświadczeniem, która - opierając się na własnej praktyce, orzecznictwie, piśmiennictwie - w tym również zagranicznym, a także na współpracy z innymi podobnymi firmami - opracowuje strategie i doradztwo dla konkretnego klienta. W większych zespołach dość często wyznacza się specjalną osobę do - nazwijmy to - „prac studialnych". W mniejszych firmach koncepcje powstają raczej w miarę potrzeby, dla danego klienta. Kolejną różnicą jest to, że w kancelariach zazwyczaj nie zajmujemy się bieżącym prowadzeniem ewidencji podatkowych ani też przygotowywaniem deklaracji lub zeznań podatkowych, lecz koncentrujemy się na doradztwie podatkowym w ścisłym znaczeniu tego słowa, w tym - na opracowywaniu struktur optymalizacyjnych, ustalaniu najlepszej dla klienta strategii podatkowej, bieżącym doradztwie dla klientów, a także na współpracy z innymi zespołami, szczególnie w zakresie tzw. fuzji i przejęć oraz nieruchomości, gdzie zwykle pojawia się najwięcej kwestii podatkowych. Istotny jest też udział doradcy w postępowaniach podatkowych i sądowych, dotyczących spraw klienta, a więc wsparcie kompleksowe, pełne - od doradztwa, poprzez implementację, aż po - ewentualny - spór z organami podatkowymi.

Red: Pańskie wieloletnie doświadczenie zawodowe i dość unikalna perspektywa - akademicka, prywatnej praktyki doradczej oraz resortu finansów - pozwala na ocenę pewnych konstrukcji polskiego prawa podatkowego. Jak ocenia Pan obecny kształt polskich PDOPrU i PDOFizU?

J.F.: Wbrew wielu krytykom obecnych regulacji prawa podatkowego, szczególnie w odniesieniu do obu wspomnianych ustaw, jestem umiarkowanie pozytywnie nastawiony do tych przepisów. Oczywiście prawo podatkowe zmienia się w czasie, tak jak zmienia się otaczająca nas rzeczywistość gospodarcza. Stąd też bardzo częste nowelizacje są niestety nieuniknione. Myślę, że pomimo upływu ponad 22 lat od ich wejścia w życie, obie ustawy spełniły swoje zadanie: przeprowadziły nas od systemu gospodarki planowej do gospodarki rynkowej i pomimo występujących mankamentów nie jest to system zły. Powtórzę tutaj tezę, którą głoszę od wielu lat: ewolucja, a nie rewolucja. Co do pojawiającego się od czasu do czasu - szczególnie zaś przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi - pomysłu skonstruowania tzw. prostych podatków, to muszę powiedzieć, że chyba jest to zadanie niezwykle trudne, o ile w ogóle wykonalne, czego powodem jest wspomniane coraz większe skomplikowanie otaczającego nas świata, w tym coraz bardziej skomplikowanego i tym samym trudnego świata gospodarki i finansów. Nie da się trudnych kwestii gospodarczych, np. obrotu instrumentami pochodnymi, transakcji terminowych, cash-poolingu, skomplikowanych wieloetapowych, a niekiedy również i transgranicznych przekształceń podmiotów gospodarczych, zaadresować w prosty sposób w prawie podatkowym. Podobnie jest w przypadku handlu elektronicznego i usług świadczonych przez Internet. Wszystko to wymaga coraz bardziej rozbudowanych i - niestety - coraz trudniejszych przepisów podatkowych.

Red: A więc jakich regulacji prawa podatkowego - Pana zdaniem - brakuje w Polsce?

J.F.: Sporo do zrobienia jest jeszcze w zakresie zasad opodatkowania nowoczesnych instrumentów finansowych. Jak już wspomniałem, brak nam szczegółowych przepisów dotyczących opodatkowania instrumentów pochodnych, umów cash poolingu, dochodów z tytułu umów terminowych. Ewidentnie brakuje też specjalnej regulacji dotyczącej podatkowych skutków przekształceń, tak obecnie powszechnych od czasu zniesienia ograniczeń co do formy inwestycji zagranicznych i wprowadzenia ustawowych regulacji samych przekształceń form prowadzenia działalności gospodarczej przez Kodeks spółek handlowych. Przykładowo w Niemczech obowiązuje specjalna „przekształceniowa ustawa podatkowa" - Steuerumwandlungsgesetz. Dlaczego nie mielibyśmy mieć podobnej regulacji i u nas, jeżeli występują u nas te same zjawiska gospodarcze

Red: A jakie jest Pańskie zdanie co do naszych obecnych stawek w PDOPr i PDOFiz?

J.F.: Co do samych stawek podatkowych, to zarówno w zakresie PDOFiz, jak i PDOPr, nasze stawki lokują się - na tle innych państw europejskich - w przedziałach średnich, a więc nie ma powodu do narzekań. Naturalnie, jako zwolennik stawki liniowej w PDOFiz podkreślę, że w mojej ocenie jest to najbardziej spójny i prosty system, łatwy w stosowaniu i niedyskryminacyjny. Progresja, wciąż stosowana w wielu państwach, w tym - europejskich, jest w dużej mierze konsekwencją historycznego rozwoju tamtejszych systemów podatkowych. Nie ma jednak powodu, aby w Polsce kopiować tamte wzorce, tylko dlatego że gdzie indziej tak przebiegała historyczna ewolucja struktury systemu podatkowego. Na szczęście obecny system dwóch stawek, 18% i 32%, jest de facto zbliżony do systemu stawki jednolitej, a w przypadku przedsiębiorców opcjonalna stawka 19% jest już realizacją tego postulatu. Mam nadzieję, że tutaj obejdzie się bez zmian (...).