Ubiegły rok był rekordowy na rynku fuzji i przejęć, zarówno w Polsce jak i w innych krajach. Organy ochrony konkurencji zablokowały też sporo transakcji. Zdaniem ekspertów to oznacza, że kończą się czasy łatwych przejęć. Firmy planujące duże transakcje muszą się przygotować na trudne i dociekliwe pytania urzędników.

Organy ochrony konkurencji w 2018 r. nie wyraziły zgody na realizację 29 transakcji o łącznej wartości ponad 46,3 mld euro. W siedmiu  sprawach zakazały koncentracji, a w 22 wpłynęły na decyzje przedsiębiorców w sprawie odstąpienia od transakcji. Ponadto nałożyły rekordowe kary na przedsiębiorców, którzy dokonali koncentracji z naruszeniem przepisów. Tak wynika z raportu w sprawie globalnych trendów dotyczących egzekwowania przepisów prawa ochrony konkurencji w zakresie kontroli koncentracji przedsiębiorców przygotowanego przez międzynarodowa kancelarię Allen & Overy. Zebrała ona dane z 26 krajów, m.in. USA i Chin, w tym z 13 należących do Unii Europejskiej, m.in. Polski, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji. Autorzy raportu wskazują, że organy częściej przechodzą do tzw. drugiej fazy, gdzie dogłębnie badają wpływ transakcji na konkurencję, zwłaszcza na podstawie wewnętrznych dokumentów oraz częściej wymierzają kary za łamanie przepisów. Zdaniem autorów raportu to początek działań wzmacniających nadzór nad zagranicznymi inwestycjami, zwłaszcza na rynku cyfrowym. Eksperci twierdzą, że skończyły się czasy łatwych przejęć. (...)

Bardziej restrykcyjnie

Z raportu wynika, że ubiegły rok był rekordowy, jeśli chodzi o liczbę przejęć i fuzji. Jeśli rynki się konsolidują, to działający na nich przedsiębiorcy są coraz więksi i silniejsi i mają coraz większe udziały rynkowe. To oznacza zaś, że kolejne transakcje będą przeprowadzać za zgodą organów. - Niewątpliwie nasuwa się pytanie, czy minęły już czasy „łatwych” przejęć?  Może tak być, biorąc pod uwagę skalę zeszłorocznych decyzji warunkowych bądź zakazujących koncentracji - ocenia Bernadeta Kasztelan-Świetlik, radca prawny i wspólnik w kancelarii GESSEL. Nieco inaczej na sprawę patrzy dr Marta Sendrowicz, partner w warszawskim biurze Allen & Overy, kierująca zespołem prawa ochrony konkurencji. - W 2018 r. więcej niż jedna piąta transakcji, których realizacji stanęły na przeszkodzie organy ds. ochrony konkurencji „przypadała” na sprawy, w których postępowanie  było prowadzone przez prezesa UOKiK. Taka obserwacja nie jest jednak w żadnym razie potwierdzeniem ani restrykcyjności ani łagodności polskiego regulatora. Krajowe reżimy koncentracyjne zachowują bowiem swoją odrębność - mówi dr Marta Sendrowicz.

W rękach polityków

Autorzy raportu zwracają uwagę, że w Europie pojawiają się dwa trendy. Z jednej strony głos zabierają właśnie politycy, którzy podkreślają, że przepisy ograniczają pojawienie się "europejskich mistrzów". Z drugiej widać działania zmierzające do wzmocnienia regulacji. - Patrząc na początek roku 2019, w tym sytuację geopolityczną,  zbyt stanowcze egzekwowania przepisów prawa ochrony konkurencji i zmiany na stanowiskach kierowniczych w Dyrekcji Generalnej ds. Konkurencji w Brukseli, spodziewamy się, że z kręgów politycznych słychać będzie coraz częstsze wezwania do zmiany unijnych przepisów - uważa Antonio Bavasso, partner w kancelarii Allen & Overy, współkierujący zespołem ds. Prawa Ochrony Konkurencji, współautor raportu. Ale Bernadeta Kasztelan-Świetlik ma nadzieję, że politycy dadzą spokojnie pracować urzędnikom. - Bardzo niepokojące były wypowiedzi krytykujące decyzję Komisji Europejskiej zakazującej fuzji kolejowego oddziału niemieckiego Siemensa i francuskiego Alstomu. Politycy nie powinni sugerować zmiany prawa tylko dlatego, że w konkretnej sytuacji nie pozwala im ono na realizowanie partykularnych interesów. Każda zmiana prawa powinna być poprzedzona szczegółową analizą  - podkreśla Bernadeta Kasztelan-Świetlik. (...)

Wysokie  kary za działania wbrew przepisom

Z raportu wynika, że szczególnie dotkliwie organy karzą  przedsiębiorców, którzy dokonali koncentracji przed uzyskaniem zgody lub też upływem terminu, w jakim zgoda ta powinna zostać wydana (tzw. gun jumping) lub przekazując nieprawidłowe lub wprowadzające w błąd informacje w toku postępowania koncentracyjnego. Takich spraw było aż 46, a łączna wysokość nałożonych kar wyniosła ponad 148 mln euro. Na tę kwotę składają się też kary z Europy. KE nałożyła m.in. na Altice rekordową grzywnę w wysokości 124,5 mln euro za niezłożenie wniosku o przejęcie PT Portugal. Organy nakładały też kary za naruszenie zobowiązań określonych w decyzjach warunkowych. We Francji Fnac Darty otrzymał grzywnę w wysokości 20 mln euro za brak sprzedaży trzech z sześciu sklepów, które zobowiązała się odsprzedać, gdy strony połączyły się w 2016 r. KE karała też za podanie nieprawidłowych lub mylących informacji. - Raport pokazuje jednoznacznie, że organy wnikliwie badają przestrzeganie przepisów dotyczących kontroli koncentracji przedsiębiorców i nakładają kary na przedsiębiorców je naruszających - dodaje Antonio Bavasso. Bernadeta Kasztelan-Świetlik zauważa, że coraz częściej stronami koncentracji są konkurenci, co wymaga nie tylko bardziej szczegółowego przygotowania kwestionariusza zgłoszeniowego, ale także generuje dodatkowe obowiązki, związane z potencjalną wymianą informacji wrażliwych w trakcie negocjacji. - W niektórych przypadkach konieczne będzie tworzenie specjalnych zespołów, analizujących, przetwarzających i przygotowujących informacje („clean team”), aby strony koncentracji nie zostały posądzone  o nielegalną wymianę informacji czy gun jumping - ocenia Bernadeta Kasztelan-Świetlik. (...)

Cały artykuł dostępny jest na stronie www.prawo.pl