Czy tego sobie życzymy?

01.01.2010 Publikacje

Jeszcze pamiętamy szelest kolorowych papierów po prezentach, zapach choinki i śledzia, ostatnie poprawki makijażu przed wielkim sylwestrowym balem, a tu już Nowy Rok. W takim momencie, iście po ludzku, staramy się złożyć solenne deklaracje, jak będziemy się w nim sprawować. Mozolnie (po takiej nocy sytuacja jest zrozumiała) spisujemy zadania na kolejny rok – schudnę, przestanę palić, pójdę na siłownię, zapiszę się na kurs poprawnej polszczyzny. Liberalni twórcy zmagają się jeszcze z jednym poważnym zagadnieniem – hasło uwolnienia praw autorskich, coraz częstej powtarzane, zapadło im w pamięć. Co więcej, w przypadku wielu z nich, hasło to wpisuje się w filozofię współtworzenia kultury. Większości znana jest publikacja L. Lessinga Wolna kultura, a jego entuzjazm wielu twórców podziela, niezależnie od tego, że budowana przez Lessinga doktryna powstaje w innych realiach prawnych. Teza, z którą zmaga się autor, zakładająca błąd w prowadzeniu debaty z dwóch skrajnych pozycji – albo własność albo anarchia, pokazuje, że może być inna droga w rozstrzygnięciu tego dylematu. W swojej publikacji autor wskazuje kilka sposobów na odbudowanie wolnej kultury, sposoby te prowadzą do stworzenia tzw. domeny publicznej, wolnej przestrzeni, do której raz wprowadzone utwory mogą żyć wolnym życiem, z przyzwoleniem wzbogacania ich zawartości o wkłady autorskie kolejnych twórców. Mając na uwadze nowe technologie, w tym przede wszystkim internet, takie „błogosławieństwo” może wyzwolić siły twórcze wielu osób, a w efekcie wzbogacić dorobek kultury. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż wraz z nadejściem ery internetu na tworzenie kultury przestali mieć wyłączność tzw. tradycyjni twórcy, pojęcie „twórca” odczytywane z perspektywy prawno-autorskiej definicji „utworu” stało się bardziej dynamiczne. Mam jednak smutną wiadomość, nawet najbardziej odważne próby przejścia na stronę domeny publicznej, co wiąże się z wyzbyciem praw do utworu (tak praw majątkowych, jak i osobistych), poczynione z woli autora, spotkają się z problemami. Pojęcie domeny publicznej nie jest znane żadnemu polskiemu aktowi prawnemu; samodzielne „przejście” do niej przez twórców którzy uznaliby, że jest to słuszna droga, w polskich realiach prawnych jest, niestety utrudnione, a mówiąc szczerze za życia twórcy niemożliwe. W prostych, żołnierskich słowach można stwierdzić, iż za śmiałkami gotowymi, z własnej woli, przejść na stronę domeny publicznej, będą szły roszczenia, podnoszone przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, w szczególności jeżeli autor należał do tego grona lub członków rodziny, po śmierci autora. Niech słowem pocieszenia będzie stwierdzenie – czas leczy rany, czas, który ma myśli, staje się coraz dłuższy, co ściśle wiąże się z polityką wydłużania ochrony praw autorskich czy też praw do artystycznych wykonań. Warto w tym miejscu przypomnieć: polskie prawo zgodnie z ustawą z 1952 roku obejmowało ochroną utwór przez okres 25 lat od śmierci autora, nowa ustawa z 1994 roku wydłuża ten okres do 50 lat po śmierci autora, a kolejna jej nowelizacja wprowadziła 70-letni okres ochrony. Takie podejście może świadczyć o wyjątkowym uprzywilejowaniu twórców (prawa do wynalazków nie żyją tak długo), ale nie czas na dyskusje. Pierwszy stycznia otwiera każdy kolejny rok, a w tym dniu w 2010 roku po raz trzeci będzie obchodzony Dzień Domeny Publicznej. Co roku z dniem 1 stycznia wygasają autorskie prawa majątkowe do dzieł twórców zmarłych 70 lat wcześniej. Oznacza to swobodę korzystania z ich dzieł, nie dlatego, że tak chcieli, lecz dlatego, iż tak stanowi prawo. Ciekawe, czy tego rzeczywiście twórcy sobie życzą?
 

Mogą Cię zainteresować

10.07.2024

Jedni idą na wakacje, a inni – na wojnę z gigantami cyfrowymi Microsoftem i Apple

W przypadku Microsoft - Komisja zarzuca Microsoft nadużycie pozycji dominującej na światowym rynku aplikacji SaaS poprzez związanie produktu do komunikacji i współpracy ...

Publikacje
Jedni idą na wakacje, a inni – na wojnę z gigantami cyfrowymi Microsoftem i Apple

26.06.2024

15.9 mln EUR kary za usunięcie wiadomości na Whatsapp

Komisja Europejska wydała pierwszą decyzję nakładającą karę finansową na przedsiębiorcę za usunięcie wiadomości na komunikatorze. Sprawa dotyczy spółki International Fl...

Publikacje
15.9 mln EUR kary za usunięcie wiadomości na Whatsapp
Wszystkie publikacje

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się do newslettera!

tygrys