Inwestor finansowy daje pieniądze na rozwój i nie chce dywidendy. Zysk realizuje inaczej i przedsiębiorca wchodzący w taki układ musi być na to przygotowany. 

Fundusz private equity i venture capital inwestują w firmy na kilka lat. Ale nie na zawsze. To dość poważna implikacja. Każdy przedsiębiorca, chcąc pozyskać tego typu inwestora, musi mieć tego świadomość. To ważne nie tylko z punktu widzenia samej umowy, ale i zwykłych planów życiowych wyjaśniał Piotr Oskroba, wiceprezes Krokus Private Equity, w trakcie IV Forum Venture Capital & Private Equity.

(...)Oczekiwanych przez siebie zysków, fundusze nie realizują poprzez wypłatę dywidendy. W przypadku inwestycji private equity/ venture capital to taka sama reguła jak to, że fundusze nie ingerują w bezpośrednie zarządzanie przedsiębiorstwem, w które zainwestowały. Chcą mieć oczywiście wpływ na strategiczne decyzje, ale swe interesy realizują głównie z poziomu rady nadzorczej. Choć, jak lojalnie uprzedzali potencjalnych partnerów przedstawiciele funduszy obecnych na konferencji, z reguły idzie za tym obsadzenie.

Na zysk funduszu przychodzi pora dopiero w momencie odsprzedaży udziałów. To zaś wiąże się najczęściej z wejściem firmy na giełdę. W ten sposób najłatwiej bowiem spieniężyć posiadane udziały. Publiczna emisja może mieć trzy warianty. W pierwszym, akcje sprzedaje wyłącznie fundusz. Realizuje w ten sposób zyski, ale firma nie otrzymuje dodatkowego kapitału. W drugim, akcje sprzedaje sama spółka. Fundusz będzie korzystał z samego faktu upublicznienia i sprzedawał swoje papiery w najdogodniejszym dla siebie momencie. Możliwe jest też połączenie tych wariantów. Wtedy inwestor finansowy ma możliwość wyjścia z inwestycji, a sama firma otrzymuje dodatkowy zastrzyk kapitału na dalszy rozwój relacjonował Tomasz Drągowski, radca prawny w Kancelarii GESSEL (…)

 
Kamil Kosiński, Puls Biznesu