Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny wszczął postępowania przeciwko spółkom: Selfmaker Smart Solutions z siedzibą w Dubaju oraz Selfmaker Technology z Łodzi. Zarzuty naruszania zbiorowych interesów konsumentów zostały też postawione prezesowi łódzkiej spółki Markowi Wietesce oraz pięciu osobom propagującym program partnerski przypominający piramidę finansową.

Jako pierwsi nazwaliśmy Selfmakera piramidą finansową już dwa lata temu (DGP z 27 sierpnia 2020 r. „Piramidalny błąd premiera"). Pisaliśmy wówczas, że łódzką siedzibę spółki Selfmaker odwiedził Mateusz Morawiecki, fotografując się obok prezesa Wieteski oraz produkowanych na miejscu dozowników do dawkowania żelu antybakteryjnego. Wystąpienie premiera transmitowało kilka stacji telewizyjnych, relację robiła Polska Agencja Prasowa. Na rządowych stronach oraz na profilu twitterowym premiera do dziś widnieją pozytyw- ne wypowiedzi Morawieckiego o Selfmakerze.

Sama spółka wykorzystuje wystąpienie szefa rządu do promocji. Wieteska w rozmowie z DGP twierdził, że to KPRM zaproponowała wizytę premiera w jego siedzibie. Już wtedy UOKiK prowadził postępowanie wyjaśniające względem Selfmakera.

Teraz Tomasz Chróstny potwierdza ustalenia DGP sprzed lat. Jego wątpliwości wzbudził program partnerski oferowany przez spółkę z Dubaju. Chodziło o sprzedaż tokenów cyfrowych jednostek wartości przypisanych do projektu inwestycyjnego. Selfmaker Smart Solutions deklarowała przeznaczyć środki z ich emisji na nabycie 25 proc. udziałów w łódzkiej spółce i jej rozwój. Inwestorom obiecywała wypłatę aktywów w związku z wygenerowanym zyskiem pierwszą zaplanowano na 2024 r.

Szef UOKiK powątpiewa, czy konsumenci inwestujący w tokeny faktycznie mogą liczyć na udział w zyskach grupy Selfmaker. Zdaniem Chróstnego nie ma prawnych gwarancji w postaci umowy między spółkami z Dubaju i Łodzi o trans- ferze środków lub wypłacaniu dywidend dla udziałowców. Inwestorzy zawierają umowę jedynie ze spółką z Dubaju, co może mieć kluczowe znaczenie przy ewentualnych problemach z dochodzeniem roszczeń.

Urząd stwierdził też, że program partnerski, za pośrednictwem którego dokonywana jest dystrybucja tokenów, przypomina piramidę finansową zyski w tym programie uzależnione są bowiem od wprowadzania innych konsumentów do systemu.

Intensywny marketing tokenów odbywał się m.in. wśród osób niesłyszących. Jak podkreśla Tomasz Chróstny, to grupa, która z uwagi na swoją niepełnosprawność i bariery komunikacyjne może napotkać trudności z weryfikacją informacji.

Chróstny postawił zarzuty przedsiębiorcom najbardziej zaangażowanym w promocję tego programu partnerskiego. Otrzymali je: Kamil „Maciuś" Chomski (osoba niesłysząca i marketingowiec), Kamil Krzysztof Jarzombek (infuencer), Krystian Lejowski (marketingowiec) oraz Tomasz Marek Sychowski (udziałowiec i dy- rektor finansowy spółki Selfmaker Smart Solutions). Wszyscy przedsiębiorcy uwypuklali zalety inwestycji, nie wspominając o potencjalnych zagrożeniach.

Co istotne, szef UOKiK postawił też zarzut prawnikowi

Maciejowi Grzegorczykowi z kancelarii KHC Kufieta Hupajło Grzegorczyk. W ogólnodostępnych nagraniach w języku migowym zapewniał on, że projekt Selfmaker jest bezpieczny i nie jest piramidą finansową.

Jeśli zarzuty prezesa UOKiK się potwierdzą, spółkom z grupy Selfmaker oraz wymienionym przedsiębiorcom grożą kary do 10 proc. obrotu. Prezesowi Selfmaker Technology grozi zaś kara do 2 mln zł za umyślne naruszenie przepisów.

Pojawiają się jednak pytania, czy prezes UOKiK analizował udział premiera w promowaniu spółki. I czy aby celowo nie zwlekał z postawieniem zarzutów spółce z tego powodu.

Daleka jestem do snucia tego typu teorii spiskowych ocenia Bernadeta Kasztelan -Świetlik, radca prawny w kancelarii Gessel i była wiceprezes UOKiK. Jej zdaniem wynika to raczej z dużej liczby spraw prowadzonych przez urząd.

Wskazuje, że prezes UOKiK może stawiać zarzuty wyłącznie przedsiębiorcom, a nie organom administracji państwowej, np. premierowi.

Uważam jednak, że w tej sytuacji szef UOKiK powinien wysłać sygnał do KPRM, aby zwróciła uwagę, jakie podmioty są promowane w oficjalnych kanałach rządowych uważa mec. Kasztelan-Świetlik.

Była wiceprezes urzędu podkreśla, że jeśli KPRM decyduje się na promowanie określonych firm, to odpowiednie służby powinny monitorować zamieszczane treści i reagować adekwatnie do okoliczności.

Obywatel, który straci pieniądze zainwestowane w firmę, po wszczęciu postępowania przez prezesa UOKiK nadal „promowaną" na stronach KPRM, może mieć bowiem argument, aby domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa przyznaje mec. Kasztelan-Świetlik. Przypomina, że poszkodowani w sprawie Amber Gold także podnosili argument, iż organy państwowe pozwalały przez całe lata funkcjonować oszukańczemu biznesowi.

UOKiK oraz KPRM do chwili zamienię cia wydania nie odpowiedziały na nasze pytania.