Nie ma możliwości sprzedaży Rafinerii Gdańskiej bez zgody rządu – zapewnia Jacek Sasin, minister aktywów państwowych. To nie do końca prawda. To nie rząd będzie decydował, a prezes Urzędu Ochrony Konkurencji lub minister aktywów państwowych na podstawie jednej ustawy. Zdaniem prawników nie powinno być tak, że jedynym bezpiecznikiem jest jedna ustawa. Skuteczne zabezpieczenia powinny być w umowie.

Transakcją roku jest przejęcie Lotosu przez PKN Orlen. Zgodę na nią musiała wyrazić Komisja Europejska. Ona też stawia warunki, które mają nie dopuścić do koncentracji rynku i jego monopolizacji przez Orlen. Dlatego też KE wydała 14 lipca 2020 r. decyzję w tej sprawie, w której określiła środki zaradcze, jakie muszą być spełnione. Jednym z nich było sprzedanie 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej, co da nabywcy prawo do blisko połowy produkcji rafinerii w zakresie oleju napędowego i benzyny, a jednocześnie zapewni dostęp do istotnej infrastruktury magazynowania i logistycznej. Udziały w rafinerii ma przejąć Saudi Aramco, największy koncern naftowy na świecie. Polska, by chronić swoje interesy, chciała w umowie zawrzeć dwie klauzule. Jedna wprowadzała trzyletni zakaz sprzedaży aktywów przez Saudi Aramco, a druga dawała PKN Orlen prawo pierwokupu. Kazała je usunąć Komisja Europejska. Prawników to nie dziwi, bo KE dba o tzw. dekoncentrację. Wskazują oni jednak, że w umowie powinny znaleźć się inne klauzule, które by zabezpieczyły strategiczne interesy Polski. Chodzi o to, by 30 proc. udziałów w rafinerii nie trafiło w niepowołane ręce. I według informatorów Business Insidera pojawiły się nowe postanowienia dotyczące ograniczeń w zbywaniu aktywów, ale ogólne. Wynika z nich, że Aramco będzie mogło sprzedać swoje udziały na rzecz inwestorów z "uznanym doświadczeniem branżowym" w przemyśle rafineryjnym.

Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, zapewnia na Twitterze, że nie ma możliwości sprzedaży Rafinerii Gdańskiej bez zgody rządu. — Obowiązuje ustawa o ochronie strategicznych dla państwa inwestycji, która skutecznie chroni przed takim działaniem – podkreśla. Na razie jest to praktycznie jedyna i ostatnia deska ratunku. Czy to wystarczy? Zdaniem byłych szefowych UOKiK – nie.

— Połączenie Lotosu i Orlenu jest tak ważne, nie tylko dla rynku polskiego, że wszystkie bezpieczniki powinny być wpisane w umowę – mówi Bernadeta Kaszetelan-Świetlik, wspólnik w kancelarii GESSEL, w latach 2014-2017 wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. — Zgadza się, że ustawa może ochronić nasze interesy, ale nie może to być jedyny parasol ochronnym. W ten sposób oddajemy przedpole, pozostawiając sobie tylko procedurę ustawową – mówi.

Cały artykuł dostępny jest pod LINKIEM.