Prezes UOKiK orzeka o naruszeniu zbiorowych interesów konsumentów, a idąc do sądu cywilnego po odszkodowanie wskazujemy naruszenie indywidualnego interesu. Decyzja prezesa UOKiK może więc pomóc w procesie dowodzenia, że do naruszenia doszło, ale i tak trzeba wykazać, że ponieśliśmy z tego tytułu szkodę - mówi Bernadeta Kasztelan-Świetlik z kancelarii GESSEL.

Jolanta Ojczyk:  Prezes UOKiK nałożył na Volkswagena ponad 120 mln zł za tzw. aferę dieselgate. Czy taka nieprawomocna decyzja może pomóc w walce o odszkodowanie? Czy teraz grozi spółce fala pozwów od właścicieli samochodów z silnikami diesla i oprogramowaniem, które pozwalało na manipulację wynikami pomiarów emisji z układu wydechowego?

Bernadeta Kasztelan-Świetlik: Oczywiście, że zawsze jest lepiej, kiedy decyzja prezesa UOKiK jest prawomocna. Wtedy w przypadku wniesienia pozwu sąd - mając prawomocne orzeczenie prezesa UOKiK o naruszeniu prawa - może ograniczyć postępowanie do ustalenia poniesionej z tego tytułu wysokości szkody i zasądzenie stosownego odszkodowania. Zakładam jednak, że Vokswagen złoży odwołanie i to nie tylko ze względu na szansę obniżenia przez sąd wysokości kary, ale także ze względu na grożące mu ze strony klientów pozwy o odszkodowanie. Być może w tzw. międzyczasie zostaną podjęte próby zawarcia ugody z poszkodowanymi. Na tym etapie trudno to oceniać, ale takie "granie na zwłokę" raczej nie powinno nikogo dziwić. Wniesienie odwołania jest prawem przedsiębiorcy.

Gdyby decyzja była prawomocna, czy sąd byłby nią związany w sprawie o odszkodowanie?

Związanie sądu prawomocną decyzją prezesa UOKiK w sprawie naruszenia zakazu nadużywania pozycji dominującej zostało potwierdzone już uchwałą składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 23 lipca 2008 r. (sygn. III CZP 52/08). Należy także dodać, że od 2017 r. w Polsce obowiązuje ustawa o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji, przy czym owo naruszenie jest w niej zdefiniowane jako naruszenie zakazów określonych w art. 101 i 102 TFUE i art. 6 i 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów -  czyli zakaz nadużywania pozycji dominującej i zawierania porozumień ograniczających konkurencje. Gdyby zatem decyzja prezesa UOKiK została wydana na podstawie  wskazanych powyżej artykułów, to – bazując wprost na treści art. 30  ustawy o roszczeniach - sąd byłby związany ustaleniami prawomocnej decyzji prezesa UOKiK. Jeśli jednak decyzja została wydana na podstawie przepisów o naruszeniu zbiorowych interesów konsumentów – sprawa jest trochę bardziej skomplikowana.

Dlaczego?

Wspomniany art. 30 ustawy o roszczeniach przewiduje bowiem związanie sądu prawomocną decyzją prezesa UOKiK w zakresie praktyk ograniczających konkurencję a nie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Ponadto UOKiK – póki co – opublikował tylko samą sentencję decyzji bez uzasadnienia merytorycznego, stąd trudno mi komentować jej treść. Wydaje mi się jednak, że decyzja prezesa UOKiK, w której szczegółowo zostanie opisany czyn oraz uzasadnienie, dlaczego określone zachowanie narusza interesy konsumentów, może pomóc w procesie sądowym. Warto także przypomnieć treść art. 13 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Zgodnie z nim ciężar dowodu, że dana praktyka rynkowa nie stanowi nieuczciwej praktyki wprowadzającej w błąd spoczywa na przedsiębiorcy, któremu zarzuca się jej stosowanie.

W praktyce decyzja prezesa UOKiK może nie mieć znaczenia dla spraw cywilnych.

Oczywiście, że ma znaczenie! Kiedy idziemy do sądu po odszkodowanie z jakiegokolwiek tytułu, musimy udowodnić fakt naruszenia prawa -  np. wprowadzanie w błąd poprzez podawanie nieprawdziwych informacji. Następnie trzeba udowodnić, że z tego tytułu ponieśliśmy szkodę w określonej wysokości, którą naruszyciel musi nam wyrównać, np. na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego. Zgodnie z treścią tego artykuł, kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

Jeżeli nie byłoby decyzji prezesa UOKiK, to w  sądzie musielibyśmy przeprowadzić cały proces dowodzenia,  który może być dość skomplikowany. Natomiast, gdy w obrocie prawnym znajdzie się prawomocna decyzja organu ustawowo zajmującego się ochroną konsumentów, to konsument może się na nią powołać. Wtedy sąd może stwierdzić, że organ powołany do ochrony interesów konsumentów wykonał już część pracy – czyli stwierdził, że dane praktyki były stosowane, że naruszały zbiorowe interesy konsumentów. Taka prawomocna decyzja może więc znacznie ułatwić konstrukcję pozwu i przeprowadzenie dowodu na okoliczność wyrządzenia szkody, którą naruszyciel powinien naprawić.

Uzyskanie odszkodowania może być więc łatwiejsze

Co do zasady tak, ale – jak zwykle – diabeł tkwi w szczegółach. Dużo zależy od tego, jak  strona skonstruuje pozew i przede wszystkim jak udowodni wysokość poniesionej szkody. Wynik sprawy sądowej zależy bowiem każdorazowo od oceny indywidualnego przypadku. Nie można wykluczyć, że pomimo prawomocnej decyzji prezesa UOKiK poszkodowany konsument nie uzyska odszkodowania. Widać to dobrze w sprawach frankowych, w których w wielu przypadkach orzeczenie zależy od sposobu, w jaki sformułowany był pozew. Sądy orzekają w sprawach indywidualnych, w których okoliczności – jakkolwiek na pierwszy rzut oka podobne – mogą się jednak różnić, co przełoży się na ostateczny wynik sprawy.

 

Tekst ukazał się na portalu www.prawo.pl