CZTERY PYTANIA DO LESZKA KOZIOROWSKIEGO, WSPÓLNIKA W KANCELARII GESSEL, KIERUJĄCEGO DZIAŁEM PRAWA RYNKÓW KAPITAŁOWYCH, SPEUALIZUJĄCEGO SIĘ W PRAWIE PAPIERÓW WARTOŚCIOWYCH I FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH

PB: Czy proponowana przez MAP reforma jest potrzebna?

Leszek Koziorowski: Zgadzam się, że Kodeks spółek handlowych wymaga reformy, ale gruntownej. Świat zmienia się szybko, np. staje się cyfrowy. W ślad za tymi zmianami życie gospodarcze musi stawać się coraz bardziej elastyczne. Utrzymywanie dotychczasowej rygorystycznej systematyki spółek czy niektórych instytucji nie ma już sensu.

Dla przykładu: należałoby podzielić spółki kapitałowe na publiczne i prywatne, przy czym w przypadku spółek prywatnych to ich założyciele powinni decydować, czy będzie ona bardziej osobowa, czyli zbliżona do obecnej spółki z o.o., czy też bar dziej kapitałowa, czyli zbliżona do obecnej spółki akcyjnej. Wprowadźmy możliwość odbywania wirtualnych walnych zgromadzeń, wirtualnych posiedzeń rad nadzorczych, co z automatu też zredukuje liczbę czynności notarialnych. Konsekwentnie także zredukujmy rygoryzm procesów decyzyjnych, zarządczych w spółkach, chociażby w obszarze łączenia, dzielenia spółek, procesów pozyskania kapitału itp. W zamian zaostrzmy reguły odpowiedzialności decydentów w spółkach kapitałowych.

PB: Na razie wicepremier proponuje napisanie prawa koncernowego, by w sposób legalny, w określonych przypadkach, organy spółki zależnej mogły działać na jej niekorzyść. Co pan o tym sądzi?

LK: Na pewno konieczne jest zachowanie symetrii. Pomysł stawiania interesu holdingu wyżej niż spółki zależnej wymagałby wprowadzenia odpowiedzialności spółki dominującej za szkody wyrządzone tym działaniem akcjonariuszom mniejszościowym spółki zależnej i oczywiście jej wierzycielom. Takiej symetrii wymaga chociażby gwarantowana w każdym cywilizowanym kraju reguła ochrony własności i bezpieczeństwa obrotu gospodarczego. W przeciwnym razie nikt nie chciałby współpracować ze spółką wchodzącą w skład holdingu, nie mając pewności, czy jego kontrahent, w wyniku zgodnych z prawem rozporządzeń, nie stanie się „pustą spółką. W tej sytuacji rodzi się pytanie, czy zasadne jest tworzenie nowych regulacji, jeżeli w rzeczywistości ich konsekwencją byłoby uczynienie odpowiedzialną za zobowiązania spółki zależnej spółki matki, ewentualnie konieczność wynagrodzenia przez tę spółkę szkód poniesionych przez akcjonariuszy mniejszościowych. To może już lepiej i prościej jest przeprowadzić połączenie spółek w ramach holdingu?

PB: Propozycja zakłada też wzmocnienie kompetencji kontrolnych rad nadzorczych. To potrzebne?

LK: Obecne regulacje dotyczące roli i uprawnień rad nadzorczych, w szczególności odnośnie zasięgania informacji o grupie kapitałowej, są wystarczające. Wymagają jednak inicjatywy, stanowczości i kompetencji ze strony członków tych rad. Jeśli członkowie rady tych cech nie mają, to nie przepisy należy „winić, tylko osoby. W rzeczywistości problem tkwi w układzie zależności na linii akcjonariusze rada nadzorcza - zarząd. Jeżeli zarząd czerpie swoje umocowanie bezpośrednio od akcjonariusza, to zawsze będzie bagatelizował radę nadzorczą i żadne dodatkowe przepisy regulujące nadzór tego nie zmienią. 

PB: Wiceministra dziwi, że akcjonariusz dysponujący jedną akcją ma takie same uprawnienia informacyjne, jak akcjonariusz większościowy. Ma rację?

LK: Postulowana reforma obowiązków informacyjnych pozostaje dla mnie niejasna. Przede wszystkim, w zakresie spółek publicznych, obszar informacji poufnych jest wyłącznie i kompleksowo regulowany przepisami europejskimi, w szczególności tzw. rozporządzeniem MAR. Przepisy o przekazywaniu przez spółki publiczne informacji poufnych mają na celu należyte informowanie o sytuacji w spółce nie tylko akcjonariuszy, ale wszystkich zainteresowanych uczestników rynku. Nie wykluczają innych obowiązków sprawozdawczych, np. przekazywania informacji do GUS. Mogę zrozumieć potrzebę zbierania przez państwo danych od spółek publicznych w związku z zadaniami administracji, ale nie mogę znaleźć uzasadnienia dla uprzywilejowania jednego z akcjonariuszy względem innych.

Puls Biznesu z dn. 14.02.2020 r.