Za niezaprzestanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów, Polska będzie płacić 500 tys. euro dziennie – tak orzekł TSUE. Rząd tymczasem zapowiada, że nie zamknie kopalni. Co na ten temat sądzą eksperci?

Polska zostaje zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 500 000 EUR dziennie – tak brzmi postanowienie(1) wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Zasądzona kwota stanowić ma karę za niewykonanie środka tymczasowego wskazanego przez TSUE w maju br., jakim miało być natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów (KWB Turów). Kara ma być naliczana od dnia doręczenia polskim władzom niniejszego postanowienia. Jak wskazują eksperci, to pierwsza w historii kara finansowa nałożona za brak wykonania środków tymczasowych TSUE. Rozprawa w sprawie pozwu przeciwko Polsce rozpocząć ma się 9 listopada br., ostateczny wyrok spodziewany jest na wiosnę 2022 r. Po wyroku kary finansowe mają zostać wycofane. 

Po ogłoszeniu postanowienia zawrzało. W sieci pojawiło się wiele głosów, w tym stanowisko Polskiego rządu, komentarze czołowych polityków, przedstawicieli organizacji pozarządowych i ekspertów. (...)

Czy możemy po prostu nie płacić? Nie, nie możemy

Dr hab. Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz, senior partner w Kancelarii GESSEL, zwraca z kolei uwagę, że sprawa ta wywołuje kilka refleksji natury prawnej i okołoprawnej. - Po pierwsze, na uwagę zasługuje ten fragment uzasadnienia, w którym sąd waży kwestie środowiska i zdrowia ludzkiego z jednej strony, i ważnych interesów gospodarczych oraz zatrudnienia z drugiej. Sąd uznał wyższość tych pierwszych, ze względu na nieodwracalność szkód, jakie mogą zostać wyrządzone środowisku naturalnemu. Inne szkody o charakterze majątkowym mogą zostać zrekompensowane finansowo. Temu zresztą, należy dodać, ma służyć Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji – wskazuje w komentarzu dla redakcji.

Zauważa ponadto, że czas na polubowne rozwiązanie sporu i wypracowanie rozwiązań, które w długofalowej perspektywie zapewniłyby bezpieczeństwo lokalnej społeczności, nie został odpowiednio wykorzystany. - Nadal jest jednak pole do działania dla związków zawodowych, władz i samorządów, które powinny wziąć sprawy w swoje ręce. Lokalnym społecznościom zależy na dobrych stosunkach sąsiedzkich. W ich najlepszym interesie jest wymuszenie na rządzących działania perspektywicznego w celu przygotowania optymalnego scenariusza transformacji, za pieniądze unijne, uwzgledniającego interesy energetyczne kraju, prawa mieszkańców do klimatu, przeorientowanie zawodowe pracowników kopalni i elektrowni - wskazuje.

Jak dodała, jeśli Polska zgodnie z deklaracjami rządu odmówi zapłacenia kar, będziemy mieć do czynienia z sytuacją bezprecedensową. - Sugerowanie wystąpienia Polski z grupy wyszehradzkiej czy próba eskalacji nastrojów społecznych nie spowodują, że TSUE się cofnie. Bez wątpienia wyrok TSUE jest wiążący i jest tytułem wykonawczym, Polska więc będzie musiała zapłacić nałożone na nią kary. Jak się wydaje, UE potrąci należną kwotę np. ze środków unijnych wypłacanych Polsce albo nałoży kolejne kary finansowe – komentuje dr hab. Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz.

 

Artykuł Joanny Spiller dostępny jest na portalu Teraz Środowisko