fbpx

Prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie przewozu osób po drogach krajowych podlega m.in. przepisom ustawy o transporcie drogowym. Obecnie w ustawie tej nie ma miejsca na prowadzenie tego biznesu w sposób, w jaki robią to kierowcy Ubera - bez uzyskania licencji oraz spełnienia wielu innych obowiązków. Nie ulega wątpliwości, że działalność kierowców Ubera jest sprzeczna z prawem Co ciekawe, warunki współpracy z administratorem aplikacji zawierają wymóg posiadania przez kierowcę wszelkich dokumentów wymaganych przez prawo lokalne. Problem jednak w tym, że choć Uber weryfikuje potencjalnych partnerów pod kątem posiadania prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, zaświadczenia o niekaralności, dokumentów ubezpieczeniowych - to nie weryfikuje posiadania licencji przewozowej, a w czasie szkoleń przedstawiciele firmy otwarcie twierdzą, że licencja nie jest wymagana.

Stąd też Uber jest szczególnym podmiotem zainteresowania urzędników - ponieważ nie ma wątpliwości, że kierowcy używający aplikacji łamią prawo. Urzędnicy mają jednak problem z identyfikacją kierowców, bo pojazdy, którymi jeżdżą, nie są oznakowane. Krakowscy urzędnicy działają poprawnie. Nie powinniśmy przy tym zastanawiać się, czy urzędnicy aby nie naruszyli przepisów, ale troszczyć o to, aby posiadali oni narzędzia pozwalające na efektywną walkę w obronie uczciwych przewoźników. Urzędnicy informujący o wykroczeniach popełnianych przez kierowców nie naruszają żadnych przepisów i postępują prawidłowo.

Pamiętajmy też, że w wielu krajach europejskich - ostatnio na Węgrzech - Uber został zmuszony do wycofania się z usługi Uber POP. Kierowcy, którzy jeżdżą z Uberem w Polsce, nie mogą czuć się bezpiecznie, narażają się bowiem na wysokie kary, i to nie tylko ze względu na nieposiadanie licencji, ale również np. z uwagi na brak kasy fiskalnej, co może skutkować także odpowiedzialnością karnoskarbową.