Prawda jest banalna – najlepszą niespodzianką w konkursie jest zdobycie pierwszej nagrody. Ścieżka prowadząca do tego nie jest jednak taka prosta, szczególnie w sytuacjach, gdy w ramach konkursu oceniane są projekty o charakterze autorskim, przy wyborze których decydują takie przesłanki, jak oryginalność i świeżość spojrzenia na dane zagadnienie. Jednym słowem, liczy się dobry pomysł. Może on stać się przyczynkiem powstania serialu przyciągającego wielomilionową widownię, świetnie sprzedającej się książki, czy też wydarzenia kulturalnego, które trwale zapadnie w pamięć uczestników. Pomysł jest kluczem do sukcesu, jest także niezwykle kruchym bytem, wymagającym szczególnej ochrony. Ochrony tej trudno poszukiwać w przepisach prawa autorskiego. Reguła jest czytelna – ochronie z prawa autorskiego podlega nie sam pomysł, ale jego indywidualizacja, konkretna realizacja. Prawo autorskie chroni poszczególne rodzaje utworów, nie zaś koncepcje, z jakich się wywodzą. Tak naprawdę, pomysł jest najlepiej chroniony, póki jego autor nie podzieli się nim z innymi osobami, być może zresztą z tego względu większość świetnych pomysłów nigdy nie ujrzała światła dziennego. Bywa jednak, iż autora skusi wizja udziału w konkursie, w szczególności, gdy wygrana pozwoli mu na realizację pomysłu, jego konkretyzacji. Jeżeli jego opisanie, „zmaterializowanie” jest działaniem twórczym i oryginalnym, oznaczać to będzie powstanie utworu, cieszącego się ochroną autorsko-prawną. Jest to jednak dopiero początek sukcesu, bowiem ochronie będzie podlegał konkretny sposób wyrażenia, nie zaś pomysł, który za tym stał. Naruszeniem prawa autorskiego nie będzie już samo zwielokrotnienie opisu, lecz realizacja przez inną osobę, np. wydarzenia opartego na tej samej koncepcji, nie będzie kwalifikowana jako działanie naruszające prawa autorskie. Taką sytuację można sobie wyobrazić, gdy osoba ta ma wgląd do opisu pomysłu przygotowanego przez jego twórcę. Kluczową sprawą staje się więc utrzymanie przez organizatora w poufności projektów zgłoszonych do konkursu, tak aby inne osoby nie miały do nich dostępu. W idealnym świecie można byłoby wyobrazić sobie zawarcie umowy o zachowaniu w poufności dokumentacji konkursowej lub co najmniej zobowiązanie się organizatora w regulaminie konkursu do zapewnienia utrzymania w poufności prac konkursowych do momentu rozstrzygnięcia. Idealny świat nie istnieje. Nierzadko zdarza się, iż autor pomysłu zostaje skonfrontowany z sytuacją, w której realizację jego koncepcji firmują inne osoby, uparcie obstające przy tym, iż pomysł pochodził od nich Można złożyć broń i poprzestać na stwierdzeniu: „przykra niespodzianka”, można jednak zastanowić się, czy rzeczywiście takim stwierdzeniem winna kończyć się przygoda konkursowa. Obiektywnie patrząc, nieuczciwe wykorzystywanie cudzych pomysłów o potencjalnej wartości artystycznej, czy też ekonomicznej, winno być co najmniej sprzeczne z dobrymi obyczajami, naruszające interesy oryginalnego pomysłodawcy. W takim przypadku, w zależności od danegostanu faktycznego, nie jest wykluczone sięgnięcie po środki ochrony przewidziane przez przepisy Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Formą nieuczciwej konkurencji jest bowiem bezprawna próba wykorzystania cudzego dorobku. Działanie takie może stanowić także naruszenie dóbr osobistych pomysłodawcy. Do katalogu tych dóbr należy dorobek twórczy, na straży którego stają przepisy kodeksu cywilnego. Autor nie jest więc pozbawiony ochrony. Prawdziwa niespodzianka?