Eksperci twierdzą, że urząd może nie podołać przepisom dotyczącym fuzji i przejęć

Tarcza antykryzysowa 4.0 umożliwia Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów zablokowanie nabycia znaczącej liczby udziałów (co najmniej 20 proc.) w strategicznych sektorach gospodarki. Pierwotny projekt dotyczył inwestycji podmiotów spoza UE. W ostatecznej wersji ograniczenie dotyka firm spoza OECD. Czyli głównie z Rosji i Chin. Nie zmienia się sytuacja podmiotów z USA czy Japonii. Nowe prawo ma obowiązywać przez dwa lata.

W myśl nowych przepisów UOKiK nie będzie badać transakcji przez pryzmat konkurencji, lecz porządku, bezpieczeństwa i zdrowia publicznego.

Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prawnik i była prezes UOKiK, ostrzega, że tak ogólne przesłanki mogą bardzo skomplikować procedury koncentracyjne. A urząd może nie być gotowy na nowe obowiązki zarówno pod względem organizacyjnym, finansowym, jak i merytorycznym.

- Zadziwia mnie niezmienne od lat przekonanie kolejnych ekip rządzących, że sama zmiana prawa rozwiązuje problemy. Potrzebne są nowe zasoby, ale przede wszystkim przegląd zakresu dotychczasowych kompetencji UOKiK oraz mądre decyzje odnośnie do ustalenia priorytetów - uważa Krasnodębska-Tomkiel.

Bernadeta Kasztelan-Świetlik, prawnik zajmująca się fuzjami, a wcześniej wieloletnia pracowniczka urzędu, ocenia, że nowe regulacje nie powinny odstraszyć potencjalnych inwestorów. W 2018 r. ponad 98 proc. kapitału zainwestowanego w Polsce pochodziło z państw UE. Zdecydowana większość opiniowanych zgłoszeń (ok. 200-300 rocznie) zamiaru koncentracji nie byłaby objęta ustawą. Mimo to procedury mogą się wydłużyć.

- Sprawy z zakresu koncentracji są coraz bardziej skomplikowane. Wymagają więcej pracy. Dlatego uważam, że departament kontroli koncentracji powinien dostać dodatkowe wsparcie - ocenia Bernadeta Kasztelan-Świetlik.

Do momentu zamknięcia tego wydania DGP nie dostaliśmy odpowiedzi ze strony UOKiK.

- Takie przepisy to wciąż znaczne ryzyko dla gospodarki, o czym świadczą protesty samych przedsiębiorców. Choć lista państw została zawężona, oczekujemy, że wkrótce nastąpi nowelizacja prawa tak, by uspójnić nową ustawę z inną, już wcześniej chroniącą strategiczne firmy. Dobrze byłoby, by nowy akt obejmował jedynie naprawdę najważniejsze dla państwa obszary - mówi Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Polskie prawo nie jest w Europie niczym nowym. Jeszcze w marcu KE zwróciła się do państw członkowskich z postulatem zwiększenia mechanizmów kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych, by nie utracić krytycznych zasobów i technologii.

Polskie regulacje na tle zagranicznych są jednak stosunkowo łagodne - wiele państw Europy wprowadziło bardziej restrykcyjne, by chronić rodzimy biznes przed wrogimi przejęciami.

Włoski rząd rozszerzył katalog sektorów, w których może zablokować transakcje dla podmiotów zagranicznych, m.in. o sektor ochrony zdrowia, mediów czy finansów i ubezpieczeń. We Francji uzyskania zgody państwa wymagały przed COVID-19 przejęcia w strategicznych sektorach (np. energetyka, transport, biotechnologie) dotyczące więcej niż 25 proc. udziałów w spółce. Obecnie obowiązuje próg 10 proc. Decyzję podejmuje bezpośrednio resort gospodarki. W Niemczech, gdzie pułap 10 proc. udziałów w strategicznych sektorach obowiązywał już wcześniej, skupiono się na objęciu dodatkową kontrolą branży medycznej (np. producentów sprzętu ochronnego). 

Tekst ukazał się w Dzienniku Gazecie Prawnej (z dn. 25.06.2020)