Czy prawnicy potrafią i są w stanie interpretować zjawiska ekonomiczne? Że na przykład jest, albo że będzie kryzys na rynku, albo że zaczyna się koniunktura? 

Jeśli mówimy o kryzysach, to zjawisko to ma wiele symptomów. Na przykład gdy psuje się koniunktura, to najpierw spadają zarobki agencji PR i reklamowych, a trochę dalej w kolejce tego „dziobania” są firmy prawnicze. Z tym, że to są objawy kryzysu, sygnały że spada zapotrzebowanie na pewne usługi, które firmy uznają wtedy za zbędne, albo za takie, które mogą poczekać na lepsze czasy.

A na ile prawnicy mogą zauważać sygnały nadchodzącego kryzysu? Jakich spraw wtedy przybywa, jakich jest mniej? 

Zawsze w takiej sytuacji jest tak, że przybywa spraw związanych z procesami, ponieważ gdy pogarsza się koniunktura to firmy mają większe trudności z płatnościami, a z drugiej strony maleje tolerancja wierzycieli wobec swoich dłużników. Gdy zaczyna się kryzys maleje zainteresowanie firm fuzjami i przejęciami, bo nie ma na to pieniędzy, a do tego w trudnej sytuacji takie transakcje stają się bardziej ryzykowne. Spada też liczba i wartość zleceń ze strony firm działających na rynkach kapitałowych. Jest charakterystyczne, że gdy dojdzie do załamania na giełdzie, to w tej dziedzinie przez pewien czas nie dzieje się nic, albo bardzo mało. Aż do czasu, gdy ceny akcji zejdą do bardzo niskiego poziomu, i wtedy znowu zaczyna się ruch. Wtedy wiele firm „idzie na zakupy”, co my zauważamy poprzez znaczący przyrost zleceń na obsługę takich transakcji.

A jak kancelarie prawne widzą zmiany na rynku nieruchomości? 

Gdy parę lat temu mieliśmy w Polsce załamanie na rynku nieruchomości, to liczba zleceń na obsługę prawną takich transakcji spadła niemal do zera. W wielu kancelariach zostały wycięte całe zespoły od tych spraw, które wcześniej rozbudowywano do dużych rozmiarów. Podobnie było też w odniesieniu do bankowości. Gdy doszło do kryzysu finansowego na świecie, który dotarł też przecież, chociaż w słabszej wersji, do Polski, to również liczna zleceń spadła niemal do zera. Był to skutek tego, że na tym rynku wtedy bardzo mało się działo, bo banki nie udzielały kredytów. Ale za to dość dużo pracy mieli prawnicy specjalizujący się w regulacjach wewnętrznych banków. Kryzys wymuszał na instytucjach finansowych restrukturyzacje, wprowadzanie nowych procedur.

A jak koniunktura zaczyna się poprawiać, to co się dzieje? Wraca zapotrzebowanie na te usługi, których nikt nie potrzebował wcześniej. 

Oczywiście. Gdy zaczynają się na rynku fuzje i przejęcia, to pilnie potrzebna jest obsługa prawna takich projektów. Wtedy też zaczyna rosnąć zapotrzebowanie na wszystko, co jest nastawione na przyszłość. A więc zaczynają się inwestycje, przy których prawnicy także mają sporo do roboty, pojawia się zapotrzebowanie na nowe technologie, maszyny itd. Te zależności, o których mówię, to była taka pierwsza duża lekcja biznesowa, jaką przeszliśmy w kancelarii podczas poprzedniego kryzysu, czyli tzw. bańki internetowej na początku 21 wieku. My wtedy zajmowaliśmy się właściwie tylko fuzjami i rynkami kapitałowymi. Gdy ten rynek załamał się, to zlecenia spadły prawie do zera. Proszę sobie wyobrazić, że wtedy w ciągu roku były cztery transakcje IPO na rynku. Wprawdzie dwie z nich prowadziliśmy my, ale to i tak była klęska. Wtedy stwierdziłam, że ja muszę poszerzać spektrum oferowanych usług, że na przykład musimy iść w procesy, bo ta dziedzina nie jest aż tak podatna na wahania koniunktury. No i to jest podstawa każdej kancelarii.

Czy można powiedzieć, że taki przedsiębiorca, który projektuje jakieś swoje przyszłościowe działania, to mógłby także u prawników szukać informacji o tym, co może go czekać na rynku? 

W dużym stopniu tak, chociaż ja nigdy nie powiem, że my mamy się stać doradcami biznesowymi. O takich sprawach przedsiębiorca sam musi decydować, albo korzystać z doradców gospodarczych. Ale na pewno od prawników obsługujących biznes też może wiele się dowiedzieć. Zresztą zdarzają mi się takie rozmowy z ludźmi z gospodarki. Ponieważ ja jestem znana z tego, że dużo pracuję na rynku funduszy inwestycyjnych, to często jestem pytana o to, co się na tym rynku dzieje, jakie mogą być tego konsekwencje. Wiem też, że wielu innych prawników spotyka się z takimi pytaniami.

Więcej informacji na temat 10 edycji badania.