Pomysł Ministerstwa Finansów, by giełdowi emitenci mogli odwlec publikację raportów, może narazić na szkody drobny akcjonariat – twierdzi Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Kilka dni temu do konsultacji trafił projekt rozporządzenia Ministra Finansów w sprawie określenia innych terminów obowiązków sprawozdawczych i informacyjnych.

„Wypełnianie obowiązków informacyjnych może być szczególnie utrudnione w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, tym bardziej że niektóre sprawozdania muszą być wcześniej zaopiniowane przez biegłych rewidentów. W związku z tym istnieje konieczność określenia innych terminów przekazania przez podmioty nadzorowane poszczególnych danych lub dokumentów” – wskazuje w uzasadnieniu resort. I proponuje wydłużenie o 60 dni terminów na publikację przez emitentów giełdowych jednostkowego i skonsolidowanego raportu kwartalnego oraz raportu rocznego i skonsolidowanego raportu rocznego.

Opóźnianie raportów

Propozycja ta rozsierdziła inwestorów indywidualnych. Reprezentujące ich interesy Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) w swej opinii do projektu wskazuje, że „proponowane zmiany w przepisach rodzą bardzo duże zagrożenie dla bezpieczeństwa obrotu na rynku kapitałowym”.

Organizacja przypomina, że inwestorzy już teraz często bardzo długo czekają na publikację raportów rocznych i kwartalnych, pozostając w tym czasie bez wiedzy na temat sytuacji finansowej spółek. (...)

Pomoc w dobie epidemii

Radca prawny Krzysztof Marczuk, wspólnik w kancelarii GESSEL, uważa, że wybuch epidemii ma widoczny wpływ na działalność emitentów i dlatego powinna istnieć możliwość opóźnienia publikacji raportów. Co więcej, nie będzie to nic nadzwyczajnego.

– Potrzebę wydłużenia terminów zauważył już ESMA (Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych – red.), który wydał publiczne stanowisko pozwalające na jego podstawie wydłużać taki termin, jeżeli przepisy państwa członkowskiego nie zostaną zmienione, aby ułatwić emitentom funkcjonowanie w tym jakże ciężkim okresie – spostrzega mec. Marczuk.

Jego zdaniem emitenci nie będą korzystali z tego rozwiązania, jeśli nie będą musieli. A to dlatego, że wiele spółek ma zobowiązania wobec podmiotów finansujących czy sztywne terminy w umowie z biegłym rewidentem.

– Co do samego stanowiska SII i konkretnych rozwiązań tam wskazanych, to wydaje się, że są one w większości nietrafione – twierdzi Krzysztof Marczuk. Raport okresowy nie służy bowiem do przekazywania informacji cenotwórczych – jeśli bowiem taka informacja w spółce istnieje, to powinna ona być niezwłocznie przekazana na podstawie unijnego rozporządzenia MAR. Co odczuł Orlen ukarany za brak informacji poufnej o dokonanym odpisie na Możejkach, który później zaskoczył inwestorów w raporcie okresowym.

Zdaniem mec. Marczuka pomysł dotyczący obligowania spółek do publikacji szacunków wyników jest nieuprawniony. Bo jeśli takie szacunki są rzetelnie przygotowane i mają oparcie w zgromadzonych danych liczbowych, to emitent je przedstawiający najprawdopodobniej nie będzie opóźniał publikacji raportu okresowego. A jeżeli emitent ma np. tego rodzaju kłopot, że jego dział księgowo-finansowy jest na kwarantannie, firma audytorska z podobnych powodów opóźnia się z badaniem, to – zauważa prawnik – spółka albo nie opublikuje takiego raportu, albo wartości tam zawarte będą tak dalece nieprecyzyjne, że nie będą przedstawiały wartości dla inwestorów.

Z kolei co do wyrażania indywidualnych zgód przez KNF, to w ocenie Krzysztof Marczuk w obecnej sytuacji, gdy pracownicy merytoryczni pracują w większości zdalnie, jest to postulat praktycznie niewykonalny. 

 

Pełna treść artykułu autorstwa Patryka Słowika ukazała się w Gazecie Prawnej (dodatku do Dziennika Gazety Prawnej).