We wrocławskim Sądzie Okręgowym zapadł wyrok ważny dla właścicieli zakładów przemysłowych, w których energia stanowi jeden z większych kosztów prowadzenia działalności. Sąd unieważnił podwyżkę cen energii, bo przedsiębiorstwo obrotu nie wykazało jasno określonych i weryfikowalnych kryteriów. 

Firmy, dla których energia jest znaczącą pozycją w kosztach, zyskali ważny oręż w walce z przedsiębiorstwami obrotu, które w 2018 roku zaczęły im jednostronnie podwyższać ceny. To za sprawą Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, która doprowadziła do unieważnienia blisko 70 proc. podwyżki ceny energii  dla zakładu przemysłowego. Sąd Okręgowy we Wrocławiu zgodził się z ich argumentacją, że praktyka jednostronnej zmiany ceny obecna na rynku energii od wielu lat jest niezgodna z Kodeksem cywilnym. (...)

Drastyczna podwyżka nie była uzasadniona

W pierwszej połowie 2018 roku dostawca energii podwyższył operatorowi dużego zakładu przemysłowego cenę energii o blisko 70 proc. Twierdził, że pozwala mu na to umowna klauzula, która dopuszczała zmianę cen w przypadku m.in.: zmiany przepisów prawa skutkujących wzrostem kosztów wpływających na wzrost kosztów energii. W takich przypadkach ceny ulegały automatycznej korekcie. Dostawca musiał jedynie wskazać zmiany przepisów stanowiących podstawę korekty. Klient zwrócił się do kancelarii o pomoc, bo podwyżka oznaczała dla niego ponad pół miliona złotych dodatkowych kosztów kwartalnie. (...)

Dzięki temu firma mogła nadal płacić niższe rachunki. A 5 grudnia 2019 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu (sygn. X GC 624/19) uznał, że o ile ustalanie ceny w sposób kosztorysowy jest prawnie dopuszczalne, to musi się to odbywać na podstawie jasno określonych i weryfikowalnych kryteriów. Kwestionowana umowa już nie obowiązuje, ale gdyby wciąż wiązała sprzedaż następowałaby po pierwotnej stawce a postanowienie o możliwości zmiany stawki nie byłoby wiążące.

Stawki nie mogą być wzięte z sufitu

Bernadeta Kasztelan-Świetlik, radca prawny, partner w kancelarii GESSEL, zauważa, że skoro stawek nie weryfikuje żaden organ regulacyjny, to przedsiębiorca chcąc być uczciwym, powinien pokazać, co się składa na te 70 proc. Choć zaznacza, że co do zasady jednoznaczność tzw. klauzul modyfikacyjnych w sporach z konsumentami budzi wiele wątpliwości, to jednak muszą one określać w jakich warunkach umowa ulega zmianie. - Co prawda tu sprawa dotyczy dwóch przedsiębiorców, ale ich też dotyczą przepisy Kodeksu cywilnego. I jeśli sformułowania są zbyt ogólne, to sąd mógł je podważyć – dodaje mec. Kasztelan–Świetlik.

Ceny energii mogą znowu zacząć rosnąć

Odbiorcy zwykle podpisują długoterminowe umowy sprzedaży, np. roczne czy dwuletnie. Przez ten okres cena energii powinna być zagwarantowana. W 2018 roku jednak ceny na Towarowej Giełdzie Energii zaczęły rosnąć, a sprzedawcy energii zaczęli podwyższać wysokość umówionych już cen. To wywołało spory. Częściowo miała im przeciwdziałać tzw. ustawa o zamrożeniu cen energii. Zgodnie z nią  umowy na dostawy energii w 2019 r., jeśli zakładają wzrost cen w stosunku do poprzedniej umowy danego podmiotu, do 1 kwietnia 2019 r. powinny być skorygowane do poziomu z połowy 2018 r., z mocą od 1 stycznia 2019 r. Z tym, że dla średnich i dużych przedsiębiorstw dopłata do zużytej kilowatogodziny energii elektrycznej jest traktowana jako pomocy de minimis.

W tym roku jednak ustawa już nie działa, a prezes Urzędu Regulacji Energetyki znowu spodziewa się podwyżek. Jan Sakławski ostrzega, że sprzedawcy energii mogą zacząć aktualizować stawki po roku obowiązywania zamrożenia cen, a wówczas ścieżka wypracowana przez jego kancelarię może okazać się skuteczną bronią, zwłaszcza dla zakładów przemysłowych. I dodaje, że jego kancelaria prowadzi pięć podobnych spraw. W jednej dostawca najpierw podwyższył cenę o 60 proc., potem o 120 proc, a na koniec o o 200 proc. w stosunku do pierwotnej.

Artykuł ukazał się na portalu www.prawo.pl (30.01.2020).