Szyfrowany komunikator, będący również giełdą informacji, ma wyrównać szanse na rynku kapitałowym. Budzi kontrowersje, ale może stać się katalizatorem zmian w komunikacji między spółkami a inwestorami

Do darknetu trafił święty Graal inwestorów ― Big Short Bets. To szyfrowany komunikator, który powstał z inicjatywy polskich spekulantów oraz entuzjastów kryptowalut i blockchaina. W teorii aplikacja ma służyć do wymiany informacji w ramach białego wywiadu, aby wyrównać szanse graczy indywidualnych i instytucjonalnych. Istnieje jednak ryzyko, że stanie się narzędziem przestępstw na rynku kapitałowym.

― Obecnie inwestor instytucjonalny ma przewagę nad indywidualnym, którego nie stać na wnikliwy biały wywiad, więc posiłkuję się głównie raportami spółki. To jak musztarda po obiedzie ― tłumaczy ideę stworzenia tajnego komunikatora Rafał Zaorski, popularny inwestor, spekulant i ambasador projektu Big Short Bets.

Problem nierówności jest stary jak świat. Iskrą zapalną dla architektów Big Short Bets stała się głośna rozgrywka na akcjach spółki GameStop. Grupa użytkowników serwisu internetowego Reddit umówiła się na grę przeciwko i na niekorzyść funduszy z Wall Street, aby utrzeć im nosa. Działania trafiły pod lupę organów nadzoru ― na prowokatorów spłynęła fala krytyki za zmowę i manipulację kursem. W mediach pojawiły się informacje, że wydarzenie może skłonić rządy do zrewidowania luźnej polityki wobec społeczności internetowej.

Nie zadzieraj z… inwestorem

Sprawę w swoje ręce wzięli Polacy. Na hasło „idziemy do darknetu” zaczęła się burza mózgów, jak to zrobić dobrze. Koncepcja szyfrowanej aplikacji zyskała liczne grono zwolenników. Jak duże ― trudno oszacować. Wiadomo, że ludziom stojącym za komunikatorem, który ma być również targowiskiem informacji (o czym w dalszej części artykułu), udało się pozyskać z rynku ok. 2 mln USD. Pieniądze - w stablecoinach, czyli tokenach pod względem wartości na sztywno powiązanych z dolarem amerykańskim - spłynęły do cyfrowego portfela kryptowalutowego, należącego do Big Short Bets, z 2,5 tys. różnych adresów. Dzięki temu darczyńcy pozostają anonimowi. Źródło pochodzenia kapitału również.

Anonimowi będą też użytkownicy aplikacji, której wersja testowa właśnie trafiła w ciemne zakamarki internetu ― dostać się do niej można za pomocą przeglądarki Tor. Niebawem gotowe ma być też finalne dzieło. Za około miesiąc do obrotu giełdowego trafi również token $BigSB ― w dniu emisji w cenie 1 USD za sztukę. Będzie on jednocześnie wewnętrzną walutą rozliczeniową dla użytkowników komunikatora, gdzie informacją będzie można handlować. (...)

Tym samym tropem podąża ekspert rynków kapitałowych

― Pistolet czy nóż nie są niemoralne, to tylko rzeczy. Etyczne lub nieetyczne mogą być wyłącznie działania człowieka. Z tej perspektywy należy patrzeć również na rynek kapitałowy. Aplikacja służąca wymianie informacji jest tylko narzędziem, które osoba może wykorzystać do różnych celów, zgodnych lub niezgodnych z prawem ― mówi radca prawny Leszek Koziorowski z Kancelarii GESSEL. Tożsamość człowieka można zidentyfikować na wiele sposób.

― Ludzie zostawiają ślady zarówno w świecie rzeczywistym, jak i cyfrowym. Jeśli organom będzie bardzo zależeć na poznaniu tożsamości osoby podejrzanej o przestępstwo, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że osiągną cel ― ostrzega ekspert.

Dzielący się z innymi informacją poufną na temat spółki, popełniamy przestępstwo, wykorzystując informację poufną - również. Trzeba się z tym liczyć, używając podobnych aplikacji. Leszek Koziorowski dostrzega również inne zagrożenia.

― Jeżeli za pomocą aplikacji grupa osób będzie chciała manipulować kursem akcji, np. wpuszczając do obiegu nieprawdziwe informacje na temat spółki albo wywołując sztuczne wrażenie popytu lub podaży akcji, to także będziemy mieli do czynienia z przestępstwem. Działaniem niezgodnym z prawem i obwarowanym sankcją odebrania głosu z akcji, choć nie przestępstwem, jest natomiast zawieranie porozumień akcjonariuszy bez poinformowania o nich całego rynku i ewentualnie ogłoszenia wezwania na akcje ― mówi radca prawny.

Zaznacza, że zawarcie porozumienia za pośrednictwem aplikacji jest tożsame z zawarciem go w innej formie, jeżeli celem jest współdziałanie przy nabywaniu akcji lub wykonywaniu prawa głosu czy też prowadzeniu trwałej polityki względem spółki.

„Narzędzia Big Short Bets pozwolą skoordynować działania grupom mniejszych inwestorów, to z kolei przyczyni się do zniwelowania przewagi funduszy inwestycyjnych i ich skuteczniejszego rozgrywania” ― czytamy na stronie internetowej projektu, za którym nie stoi żadna konkretna osoba prawna ani fizyczna. Jest zdecentralizowany dzięki technologii blockchain, a promują go polskie nazwiska. (...)

― To prawda, że dostęp do informacji bywa nierówny ― inwestorzy instytucjonalni mogą mieć przewagę nad indywidualnymi, co jest niesprawiedliwe. Fundamentalnym pytaniem jest, czy lepiej walczyć z nierównościami poprzez totalne, szczegółowe regulacje, czy też zlikwidować je zupełnie i wrócić do stanu prawnego, jaki obowiązywał przed Wielkim Kryzysem? Moim zdaniem żadne z tych rozwiązań nie jest dobre, być może czas poszukać trzeciej drogi ― zwraca uwagę Leszek Koziorowski.

 

Artykuł ukazał się w Pulsie Biznesu z dn. 26 maja 2021 roku.