Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakończył trwające ponad trzy lata postępowanie w sprawie obejścia braku zgody na utworzenie spółki finansującej budowę Nord Stream 2. Uznał, że spółki nigdy nie zrezygnowały z zamiaru dokonania koncentracji, ale zrealizowały go w innej formie. Za działanie poza prawem Gazprom ma zapłacić ok. 29 mld zł kary, a pozostałe pięć spółek łącznie 234 mld złotych. Ta precedensowa decyzja nie jest prawomocna.

W maju 2018 r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował, że postawił zarzuty sześciu spółkom finansującym budowę gazociągu Nord Stream 2 (NS2). Są to przedsiębiorcy należący do międzynarodowych grup: Gazpromu z Federacji Rosyjskiej, Engie ze Szwajcarii, a także czterech pochodzących z Holandii:  Uniper, OMV, Shell oraz Wintershall. Zarzucił im złamanie prawa antymonopolowego przez sfinalizowanie transakcji mimo braku zgody prezesa UOKiK. Chodzi więc o tzw. gun jumping, czyli dokonanie koncentracji bez odpowiednio wcześniej wydanej zgody właściwego organu antymonopolowego.

Teraz została wydana decyzja w tej sprawie. Zdaniem Tomasza Chróstnego, prezesa UOKiK spółki finansujące gazociąg działały umyślnie i dlatego nałożył na nie kary w maksymalnej wysokości. Nakazał też rozwiązanie w ciągu 30 dni zawarte umowy. Tyle, że decyzja prezesa UOKiK nie jest prawomocna, a spółki z pewnością się od niej odwołają. - To oznacza, że mamy jeszcze przed sobą 2-3 lata walki sądowej - ocenia Bernadeta Kasztelan-Świetlik z kancelarii GESSEL, była wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, która zainicjowała postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Prawnicy jednak nie mają wątpliwości, że jest to odważna i precedensowa decyzja. Aby zrozumieć jej wagę, a także zawiłość postępowania, należy przypomnieć od czego zaczęła się historia budowy NS2 w UOKiK.

Długa historia Nord Stream 2 w UOKiK

W 2015 r. do UOKiK wpłynął wniosek o zgodę na utworzenie wspólnego przedsiębiorcy odpowiedzialnego za budowę i eksploatację gazociągu Nord Stream 2. Chodziło o sześciu przedsiębiorców: PAO Gazprom (Federacja Rosyjska), E.ON Global Commodities SE (Niemcy), ENGIE S.A. (Francja), OMV Nord Stream II Holding AG (Szwajcaria); Shell Exploration and Production B.V. (Holandia) oraz Wintershall Nederland B.V. (Holandia). W 2016 r. urząd uznał, że  Gazprom ma pozycję dominującą na polskim rynku dostaw gazu a planowana koncentracja może doprowadzić do istotnego zwiększenia możliwości przesyłowych Gazpromu w Europie, co z kolei wpłynie na umocnienie pozycji rynkowej i siły negocjacyjnej Gazpromu wobec polskich odbiorców i zgłosił zastrzeżenia do koncentracji. - W efekcie przedsiębiorcy wycofali wniosek, co w praktyce oznaczało zakaz połączenia - mówi Bernadeta Kasztelan-Świetlik. Formalna decyzja zakazująca utworzenie joint venture nie została jednak wydana. Tymczasem niedługo potem w mediach pojawiły się informacje, że niedoszli uczestnicy transakcji podpisali umowę na finansowanie gazociągu.

Dlatego w kwietniu 2017 r. UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające mające ustalić,  czy przedsiębiorcy – pomimo braku zgody UOKiK – podejmują działania, które de facto oznaczają wspólną realizację projektu poprzez finansowanie budowy Nord Stream 2. Rok później, w maju 208 roku, Marek Niechciał, prezes UOKiK w latach 2016-2020  poinformował o wszczęciu w tej sprawie postępowania antymonopolowego, które właśnie zakończył prezes Tomasz Chróstny. (...)

 

Pełna treść artykułu dostępna jest na www.prawo.pl