fbpx

W tym roku mija 25 lat od rozpoczęcia w Polsce transformacji ustrojowej, obejmującej też głębokie zmiany w systemie podatkowym. Jak ocenia pan obecny kształt ustaw o PIT i CIT?

Inaczej niż wielu krytyków obu ustaw o podatkach dochodowych, jestem umiarkowanie pozytywnie nastawiony do tych przepisów. Oczywiście prawo podatkowe zmienia się w czasie, tak jak zmienia się otaczająca nas rzeczywistość gospodarcza. Stąd też częste nowelizacje są niestety nieuniknione. Myślę, że mimo upływu ponad 22 lat od ich wejścia w życie, obie ustawy spełniły swoje zadanie: przeprowadziły nas od systemu gospodarki planowej do gospodarki rynkowej i mimo występujących mankamentów - nie jest to system zły.

Znów powtórzę tezę, którą głoszę od wielu lat: ewolucja, a nie rewolucja. Co do pojawiającego się od czasu do czasu - szczególnie przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi - pomysłu skonstruowania prostych podatków, to muszę powiedzieć, że chyba jest to zadanie niezwykle trudne, o ile w ogóle możliwe. Powodem tego sceptycyzmu jest wspomniane coraz większe skomplikowanie otaczającego nas świata, w tym świata gospodarki i finansów. Trudnych kwestii gospodarczych, np. obrotu instrumentami pochodnymi, transakcji terminowych, umów cash-poolingu, skomplikowanych wieloetapowych, a niekiedy również i transgranicznych przekształceń podmiotów gospodarczych nie da się zaadresować w prosty sposób w prawie podatkowym. Podobnie ma to miejsce w przypadku handlu elektronicznego i usług świadczonych przez internet Wszystko to wymaga coraz bardziej rozbudowanych i - niestety - coraz trudniejszych przepisów podatkowych. Trzeba więc wyraźnie powiedzieć, że generalnie współczesne prawo podatkowe nie jest już adresowane do laików, lecz raczej do specjalistów z tej dziedziny. A i tak polskie prawo podatkowe jest w miarę proste, jeżeli je porównać np. z prawem podatkowym w Niemczech, USA albo w Kanadzie.

Jakich zatem regulacji brakuje w Polsce?

Jak wspomniałem, brak nam szczegółowych przepisów dotyczących opodatkowania instrumentów pochodnych, umów cash poolingu, dochodów z tytułu umów terminowych. Ewidentnie brakuje też specjalnej regulacji dotyczącej podatkowych skutków przekształceń, tak obecnie powszechnych od czasu zniesienia ograniczeń co do formy inwestycji zagranicznych i wprowadzenia ustawowych regulacji samych przekształceń form prowadzenia działalności gospodarczej przez kodeks spółek handlowych. Przykładowo w Niemczech

CFC to rodzaj fikcji prawnopodatkowej, dolegliwej dla podatnika. Na pewno będzie z tym wiele problemów, szczególnie interpretacyjnych obowiązuje specjalna „przekształceniowa ustawa podatkowa" - Steuerumwandlungsgesetz. Czemu nie mielibyśmy mieć podobnej u nas, jeżeli występują u nas te same zjawiska gospodarcze? Ułatwiłoby to życie podatnikom i doradcom, a także ograniczyło potrzebę występowania o urzędową interpretację prawa.

Jak ocenia pan obecne stawki w PIT i CIT?

Zarówno w zakresie PIT, jak i CIT nasze stawki lokują się - na tle innych państw europejskich - w przedziałach średnich, a więc nie ma powodu do narzekań. Naturalnie jako zwolennik stawki liniowej w PIT podkreślę, że jest to najbardziej spójny i prosty system, łatwy w stosowaniu i niedyskryminacyjny. Progresja, wciąż stosowana w wielu państwach, w tym europejskich, jest w dużej mierze konsekwencją historycznego rozwoju tamtejszych systemów podatkowych. Nie ma jednak powodu, aby w Polsce kopiować tamte wzorce, tylko dlatego że gdzie indziej - i to na przestrzeni wielu lat - tak przebiegała historyczna ewolucja struktury systemu podatkowego. Na szczęście obecny system dwóch stawek, 18 proc. i 32 proc., jest de facto zbliżony do systemu stawki jednolitej, a w przypadku przedsiębiorców stawka 19 proc. jest już realizacją tego postulatu. Mam nadzieję, że tutaj obejdzie się bez zmian i nikomu nie przyjdzie do głowy znów wprowadzać progresywną skalę. Byłby to silny i niekorzystny regres, na pewno związany z negatywnymi skutkami dla budżetu.

Jak ocenia pan zmiany w ustawach o PIT i CIT, które miałyby wejść w życie od 2015 r. - mam na myśli m.in. zwolnienia z PIT odszkodowań lub zadośćuczynień, które wynikają m.in. z układów zbiorowych pracy, a także wakacji podatkowych i kredytu podatkowego dla nowych przedsiębiorców, odroczenia na 5 lat opodatkowania przychodu z tytułu wniesienia do spółki kapitałowej wkładu niepieniężnego w postaci własności intelektualnej, opodatkowania 19-proc. podatkiem przychodów otrzymywanych przez klientów banku w związku z prowadzeniem rachunku bankowego (w tym z tytułu cashback)?

W większości są to racjonalne zmiany. Odszkodowania - jako rekompensaty za poniesioną szkodę - powinny być niejako z definicji zwolnione od opodatkowania. Odroczenie opodatkowania przychodu związanego z aportem własności intelektualnej do spółki kapitałowej też jest dobrym ruchem. Warto tutaj wspomnieć, że generalnie własność intelektualna i dochody z tego tytułu są podatkowo preferencyjnie traktowane w wielu jurysdykcjach europejskich, np. w Luksemburgu, Belgii i na Cyprze, gdzie opodatkowaniu podlega jedynie 20 proc. dochodu otrzymywanego z tego źródła, a 80 proc. jest zwolnione. Nieprzypadkowo jedna z dużych polskich spółek odzieżowych notowanych na GPW, przeniosła swoje znaki towarowe do jednej z tych jurysdykcji. Z kolei przychody otrzymywane przez klientów banków, np. w formie wypłat typu cashback też - logicznie biorąc - stanowią dochód, a więc powinny być opodatkowane, najlepiej w formie ryczałtowej, co znakomicie uprości późniejsze rozliczenia.

Mam natomiast wątpliwości co do wakacji podatkowych i kredytu podatkowego dla nowych przedsiębiorców - jest to klasyczna ulga podatkowa, która z samej swojej istoty zaburza równość podmiotów gospodarczych i stwarza uprzywilejowanie, nie zawsze uzasadnione, dla niektórych z nich. Nie jestem zwolennikiem ulg podatkowych, szczególnie w stosunku do pozarolniczej działalności, gdyż one prawie zawsze zaburzają konkurencję.

Jednak najwięcej zamieszania spowodują zmiany w zakresie CFC, które wejdą w życie od 2015 r. Jakie będą ich skutki dla polskich spółek? Czy można spodziewać się lawinowej likwidacji zagranicznych oddziałów spółek?

Faktycznie, regulacje CFC, czyli przepisy dotyczące zagranicznych spółek kontrolowanych, wprowadzają dużo zamieszania. Po raz pierwszy w historii polskiego prawa podatkowego będzie bowiem opodatkowany dochód, który nie został otrzymany ani postawiony do dyspozycji podatnika, lecz zmaterializował się w innym podmiocie. Jest to właśnie rewolucja pojęciowa, podobnie jak rewolucją było wprowadzenie opodatkowania spółek komandytowo-akcyjnych, a więc spółek osobowych, na zasadach takich jak dla spółek kapitałowych

CFC to rodzaj fikcji prawnopodatkowej, dolegliwej dla podatnika. Będzie z tym wiele problemów, szczególnie interpretacyjnych.

Nie sądzę jednak, żeby nastąpiło masowe likwidowanie zagranicznych spółek zależnych, należy raczej spodziewać się wzmacniania pozycji tych spółek poprzez dodawanie im tzw. substancji, tak aby można je uznać za podmioty prowadzące rzeczywistą działalność. Wykorzystanie instytucji zamkniętych funduszy inwestycyjnych, polskich i zagranicznych, też będzie alternatywą dla obecnie powszechnie stosowanych systemów spółek holdingowych. Niekiedy zagraniczna prywatna fundacja może też okazać się przydatna.

Czy można już dojrzeć nowe trendy, które byłyby opłacalne od 2015 r.?

Tak, od 2015 r. na popularności zyskają min. właśnie krajowe i zagraniczne zamknięte fundusze inwestycyjne, połączone np. z luksemburskimi spółkami osobowymi typu SCSp, czyli spółkami transparentnymi podatkowo, lecz emitującymi akcje, a więc podmiotami, w których mogą inwestować fundusze inwestycyjne. Inwestorem w funduszu może być np. spółka kapitałowa z przyjaznej podatkowo jurysdykcji europejskiej. Umiejętne ukształtowanie strumienia dochodów otrzymywanych przez taką spółkę od funduszu jako dywidend zwolnionych od opodatkowania na podstawie Dyrektywy UE dotyczącej wspólnego systemu opodatkowania dywidend, czyli Parent-Subsidiary Directive, może pozostawić taki dochód poza przedmiotowym zakresem przepisów o CFC.