Rozmowa z Dorotą Bryndal – wspólnikiem w Kancelarii GESSEL, koordynatorem programu profesjonalnej pomocy prawnej dla twórców. 

Trybunał Konstytucyjny uznał, że odpowiedzialność karna za pomówienie jest zgodna z konstytucją i nie łamie zasady wolności słowa. Które przepisy lepiej chronią przed pomówieniem: przepisy prawa karnego, cywilnego czy też...? 

– Nie dzieliłabym tych dwóch dróg prawnych na lepszą i gorszą. Prawo do wyboru drogi należy do osoby, która uważa, że jej dobra osobiste zostały naruszone. Według mojej oceny właściwą drogą jest droga postępowania cywilnego, w oparciu o przepisy art. 23 i 24 kodeksu cywilnego. Istnieje bowiem ciekawa konstrukcja domniemania bezprawności naruszenia dobra osobistego. Kto twierdzi, że jego dobro osobiste zostało naruszone, nie musi wykazywać bezprawności. To na osobie, której zarzucamy, że naruszyła nasze dobra, ciąży obowiązek wykazania, że tego nie uczyniła – innymi słowy, że była do tego uprawniona. Procesy karne odbierane są jako bardziej sensacyjne i efektowne. Perspektywa ewentualnej sankcji w postaci ograniczenia lub pozbawiania wolności potrafi doskonale przemówić do świadomości. Jeśli zaś osobie zależy na rzetelnym procesie, to należy obrać drogę postępowania cywilnego.

Jeden z sędziów Trybunału Konstytucyjnego powiedział, że prawo karne nie powinno ingerować w wolność wypowiedzi (...)

– Te słowa zostały wypowiedziane w kontekście mediów i publicznego komunikowania się. Powstaje jednak pytanie, czy należy zgodzić się ze stanem prawnym, w którym publiczne podanie nawet prawdziwej informacji, ale mogącej narazić na szwank czyjąś reputację, może być ścigane. Powinna tu obowiązywać zasada czystych rąk. Osoba, która domaga się ochrony swojego dobrego imienia, godnie powinna takie imię nosić – powiedziała Dorota Bryndal w rozmowie z Gazetą Prawną.

Artykuł mieści się na stronie Gazety Prawnej.