Budowanie zaufania we wszelkich relacjach, także dla wszelkich tematów prawniczych jest równie ważne jak wiara w sukces. Bez wiary sukces nie przyjdzie. Z wiarą, ale bez zaufania innych – przyjść może tylko raz. 

Problem jest taki: jaką drogę wybrać? Czym kierować się przy dokonywaniu wyborów? Wierzyć trzeba niewątpliwie, że dokonany wybór jest dobry, ale wiara nie wystarczy, gdy okaże się, że przez działania czy opinie wcale nie budujemy zaufania.

Przyglądając się na bieżąco różnym omawianym szeroko tematom czy wyrażanym opiniom, dowiedzieć się można na przykład, że aplikacje są zupełnie niepotrzebne, bo najlepiej jest uczyć się poprzez praktykę. Być może tak jest, ale musimy zauważać, iż Janko Muzykant odszedł przez takie właśnie nauki praktyczne, a naszym Jankiem nikt nie chce być! Jeśli aplikacja to w założeniu czeladnicza, szkoleniowa praktyka konsekwentnie za powyższym mówić by trzeba: gimnazjum ani szkoła albo wszelakie kursy kształcące też potrzebne nie będą, bo tak praktycznie to po co. Takie poglądy, jak wierzę, same w sobie nie budują zaufania.

Kwestia zaufania, jako stanu permanentnie pożądanego, poruszana jest często. Każdy chce, by jemu ufano i chce móc ufać drugiemu, ufać prezydentowi, ministrom, ufać prawu. Nie każdy może i ma taką szansę, bo taka jest demokracja. W demokracji mamy wiarę, że ufa większość, dlatego mówić możemy nie nasze prawo, ale prawo. Problem jednak, kiedy większość straci zaufanie, wtedy już nawet demokracja nie pomaga.

Ciekawe jest to, że pojęcia zaufania i wiary zauważane są, nawet jeśli nie zawsze wprost, bardzo szeroko. Po części z tej przyczyny słyszymy, że właściwy obraz medialny sądów, instytucji, urzędów czy prawa jest szalenie istotny. Ale pamiętać trzeba, że medialność nie zawsze oznacza prawdziwość. Zatem dla zbudowania zaufania i wiary potrzebna jest także prawdziwość.

Jeśli więc każdy nieaplikujący prawnik może obecnie, ponosząc własne ryzyka, doradzać, a często też reprezentować klienta w sądzie (pozwala przecież na to zasadniczo art. 87 k.p.c.), pracować w każdej kancelarii, prowadzić sprawy administracyjno-urzędowe itd. – to w moim odbiorze zaufania i wiary nie budują opinie przeciwne, nawet kiedy są medialne, ponieważ nie są prawdziwe.

Prawdziwe zaś jest powiedzenie, iż nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Dlatego nie obawiajmy się poruszanego często tematu klątwy Kennedych – zaś wierzmy i ufajmy słowom, które wypowiedział JFK. Wtedy, wstając rano nikt nie zapyta co mój kraj mógłby zrobić dla mnie, lecz raczej co ja mogę zrobić dla swojego dobra oraz dobra mego kraju. Zachęcam!

Artykuł mieści się na stronie Gazety Prawnej.