Jeszcze w maju rząd ma przyjąć projekt tzw. ustawy o zatorach płatniczych. Znaczna część firm może jednak odetchnąć. Jego najnowsza wersja zakłada, że prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów będzie mógł karać przedsiębiorców, którzy w trzech kolejnych miesiącach mają zaległości realizacji zobowiązań na kwotę 5 mln złotych. Pierwotnie było to tylko 500 tys. złotych. Tymczasem problem zaległych płatności dotyczy ponad połowy firm.

W czwartek 9 maja Komitet Stały Rady Ministrów ma zająć się projektem ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii -  autor - wprowadziło do niego istotne zmiany. Jak powiedział Prawo.pl Marek Niedużak, wiceminister przedsiębiorczości, przede wszystkim zmieni się próg zaległości, który uprawni prezesa UOKiK do skontrolowania firmy, a w konsekwencji nałożenia kary. Za to jednak UOKiK uzyska dostęp do danych Krajowej Administracji Skarbowej. Zdaniem części ekspertów to krok w dobrym kierunku. Inni uważają, że pierwotny projekt prowadziłby do lepszego skutku.

Dwa limity

- Prezes UOKiK będzie mógł skontrolować i ewentualnie ukarać firmę, która w ciągu trzech kolejnych wybranych miesięcy ma zaległości na poziomie 5 mln zł. Po dwóch latach obowiązywania przepisów limit ten spadnie do  2 mln zł – mówi Marek Niedużak, wiceminister przedsiębiorczości. W pierwotnej wersji projektu było to 500 tys. zł. Skąd taka zmiana? - Chcieliśmy, aby najpierw UOKiK zajął się tymi największymi sprawami – tłumaczy Marek Niedużak. I jak dodaje, z szacunków wyszło, że przy zaległościach na poziomie 5 mln zł do kontroli może być potencjalnie 20-30 tys. firm, a przy 2 mln zł – 60 tys. podmiotów.

Wojciech Trzciński, radca prawny w kancelarii PwC Legal pozytywnie ocenia wprowadzenie okresu przejściowego, polegającego na podwyższeniu progu pozwalającego na uznanie, że doszło do nadmiernego spóźnienia się przez przedsiębiorcę ze spełnieniem jego świadczeń pieniężnych z tytułu transakcji handlowych (do 5 mln zł w latach 2019 i 2020 oraz 2 mln zł w latach 2021 i 2022).  – Generalnie pomysł nakładania na przedsiębiorców kar za nieterminowe płatności to rozwiązanie idące zbyt daleko, dlatego brak tego rodzaju okresu przejściowego mógłby być oceniony jako regulacja nazbyt surowa. Zasadą na gruncie nowej ustawy jest, że wspomniany wyżej próg to kwota zaległości płatniczych równa 0,5 mln zł w okresie kolejnych 3 miesięcy – tłumaczy Wojciech Trzciński. - Byłby to niestety kolejny w ostatnich latach przykład wprowadzania rygorystycznych i wymagających regulacji prawnych na ostatnią chwilę, bez umożliwienia przedsiębiorcom podjęcia odpowiednich przygotowań do ich wdrożenia – dodaje.

Inne zdanie ma Bernadeta Kasztelan-Świetlik, radca prawny, wspólnik w kancelarii GESSEL, była wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.  - Ta ustawa traci pazur – mówi. - Pół miliona złotych to był racjonalny próg, ale jak widać uznano, że za dużo firm by objął. Tyle, że dla małej firmy zatrudniającej kilka osób, brak takiej sumy, to spore kłopoty. Dla niektórych opóźnienie płatności może się skończyć zwolnieniami pracowników czy niekiedy upadłością – podkreśla. (...)

Trzeba działać skutecznie

Bernadeta Kasztelan-Świetlik uważa, że nowe uregulowania powinny gwarantować przede wszystkim szybką i skuteczną możliwość rozwiązania zatorów płatniczych, bo jest to duży problem dla gospodarki. - Jeśli chcemy skutecznie działać, powinniśmy w pierwszej kolejności wykorzystać te możliwości, narzędzia i zasoby, które już mamy - mówi. KAS ma najbardziej w Polsce rozbudowane bazy danych i od lat korzysta z własnych systemów informatycznych, ułatwiających kontrolę faktur. Dysponuje także blisko 40 tys. armią urzędników, pracujących w 400 urzędach w całej Polsce. Sprawdzenie przy okazji kontroli podatkowej, czy przedsiębiorca reguluje swoje płatności w terminie, jest zatem możliwe praktycznie od zaraz - tłumaczy Bernadeta Kasztelan-Świetlik. W UOKiK we wszystkich departamentach, delegaturach i laboratoriach  pracuje ok. 490 osób, z tego około 140 zajmuje się ochroną konkurencji,
Zdaniem Michała Holeksy, wiceprezesa UOKiK, projekt ustawy jest napisany tak, że da tej instytucji narzędzia do rozpoczęcia  skutecznej kontroli i myślę, że pozwoli zmniejszyć problem zatorów.– Kluczowe w naszych działaniach  będą informacje, które mamy otrzymywać z KAS. Duże znaczenie będzie mieć też zespół, który zaczniemy tworzyć zaraz po uchwaleniu ustawy i otrzymaniu środków. Jeszcze w tym roku planujemy rozpocząć rekrutację.  Jeśli rozwiązania w praktyce okażą się niewystarczające, będziemy wówczas  myśleć nad dalszymi – dodaje wiceprezes Holeksa. Przyznaje jednak, że przy obecnych tendencjach na rynku pracy może być problem ze znalezieniem pracowników.

-  Nawet jeśli UOKiK-owi uda się zatrudnić 110 nowych pracowników - co może być trudne, bo od lat zmaga się z problemem rekrutacji - to i tak, sporo czasu zajmie ich przeszkolenie oraz opanowanie nowego systemu informatycznego, co może odbić się negatywnie na efektywności nowej ustawy - ripostuje Bernadeta Kasztelan-Świetlik. - Zapewne dlatego zdecydowano się też na podwyższenie progu – z 0,5 mln złotych do aż 5 milionów. Widać uznano, że z tak dużą liczbą firm, które podlegałyby kontroli w przypadku niższego progu, UOKiK sobie nie poradzi. Tyle tylko, że w tej sytuacji bez wsparcia mogą pozostać mniejsze firmy  – uważa Bernadeta Kasztelan-Świetlik. (...)

Cały artykuł dostępny jest na www.prawo.pl