Beata Gessel - Kalinowska vel Kalisz: Prawnicy z pasją mogą zostać zauważeni na rynku. Dla takich ciągle jest miejsce. Lepiej dziś rozpoczynać pracę w istniejącej kancelarii, trudniej we własnej.

Katarzyna Borowska, Rzeczpospolita: Czy gdyby dziś kończyła pani aplikację, zdecydowałaby się pani na stworzenie własnej kancelarii?

To trudne pytanie. Gdy ja kończyłam aplikację, czasy były zupełnie inne. Jeszcze w trakcie aplikacji byłam w przedsiębiorstwie szefem działu prawnego, w którym pracowali radcy prawni i adwokaci. W tamtych czasach nie było wielu prawników znających się na prawie handlowym, a jednocześnie władających językiem angielskim. Dziś te umiejętności są powszechne. Obawiam się, że teraz nie jest odpowiedni czas na brawurowe decyzje.

Radzę młodym prawnikom...

Przebojowi zdobywają rynek.

Co więc może pani poradzić młodym prawnikom? Jak mają rozpocząć karierę?

Dla osób, które są zaangażowane w to, co robią, lubią prawo i potrafią wyznaczać sobie cele, ciągle jest miejsce na rynku. Z perspektywy pracodawcy mogę powiedzieć, że wcale nie jest tak, że każdy młody prawnik poszukujący pracy jest pełen entuzjazmu, potrafi zastosować wiedzę prawniczą w praktyce i ma intuicję biznesową. Dlatego ci, którzy mają te cechy, na pewno zostaną zauważeni i poradzą sobie - w mniejszej czy większej kancelarii.

Czy dużo młodych ludzi szuka dziś pracy?

Otrzymuję około stu aplikacji na jedno wolne miejsce. Nie jest jednak tak, że wszystkie pochodzą od osób o wybitnych kwalifikacjach. Podkreślam, że tych wybijających się jest naprawdę niewielu.

W jaki sposób musi się wykazać młody człowiek, żeby dostać pracę w dobrej kancelarii?

W naszej kancelarii kandydat do pracy ma do rozwiązania dwa kazusy - jeden po polsku, drugi po angielsku. Dzięki temu od razu możemy zweryfikować jego wiedzę. Są też tacy, którzy próbują wygrać dzięki swojej przebojowości. I to też jest dobre rozwiązanie. Nie zawsze młodzi prawnicy, którzy się do mnie zwracają, szukają zatrudnienia w mojej kancelarii.

Z jakimi innymi prośbami się zwracają?

Jakiś czas temu zgłosiła się młoda prawniczka, która szukała tzw. mentoringu. Pracowała na własny rachunek, ale potrzebowała wskazówek, wsparcia od bardziej doświadczonego prawnika. Zainteresował mnie jej e-mail, dlatego się z nią spotkałam i porozmawiałam o różnych jej problemach w tworzeniu kancelarii. Rolę takiego mentoringu powinien odgrywać patronat podczas aplikacji. Jednak przez to, że aplikantów jest dziś tak wielu, nie zawsze patronat funkcjonuje tak, jak powinien. Często kontakty z patronem są ograniczone.

Czy wybranie konkretnej dziedziny prawa na początku drogi zawodowej to dobre rozwiązanie? Czy też młody prawnik powinien zajmować się wszystkim lub liczyć na przypadek, który wskaże mu specjalizację?

Wykładam także na uczelni i dzięki temu mogę obserwować rozwój młodych ludzi. Poznałam np. młodą dziewczynę, której pasją jest arbitraż. Już jako studentka była bardzo aktywna, brała udział we wszystkich konkursach arbitrażowych. Znalazła studia podyplomowe w Szwajcarii. Żeby je opłacić, zebrała pieniądze od ofiarodawców - prywatnych firm. Była znana w środowisku dzięki swojej aktywności, otrzymała mnóstwo listów polecających i częściowe stypendium.
Ona już osiągnęła sukces. Nie będzie miała kłopotu ze znalezieniem pracy po powrocie z tych studiów. Takie osoby zawsze poradzą sobie na rynku. Ale oczywiście są też osoby niemające tak sprecyzowanych zainteresowań.

Czy to stawia je w gorszej pozycji na rynku?

Nie zawsze musi być to wadą. Wiele osób nabywa specjalizację w trakcie pracy w kancelarii.

Liczba miejsc w istniejących kancelariach jest ograniczona. Czy nie widzi pani szansy dla tych, którzy chcieliby działać na własną rękę?

Kancelarie początkujących prawników powstają, niektóre jakoś radzą sobie na rynku. Jednak konkurują przede wszystkim ceną, gdyż nie mogą konkurować doświadczeniem. I tu trzeba bardzo uważać, by nie obniżać tych stawek za bardzo. Może to prowadzić do kanibalizmu cenowego. Jeśli bardzo się obniży ceny, można zdobyć klientów, ale trudno się utrzymać. Podczas przetargów publicznych na pomoc prawną pojawiają się już stawki 20-30 zł za godzinę pracy prawnika. Chyba trudno byłoby znaleźć hydraulika, który zgodziłby się na pracę za taką cenę.