fbpx

Inwestorzy mogą liczyć na odzyskanie przynajmniej części pieniędzy. Straty klientów WGI Domu Maklerskiego mogą być pokryte z funduszu gwarancyjnego. Jeśli jego zasoby będą za małe, niedobór uzupełnią zapewne inne domy maklerskie. 

Klienci, którym likwidowany WGI Dom Maklerski nie chce zwrócić pieniędzy, mogą liczyć na częściową rekompensatę strat z maklerskiego funduszu gwarancyjnego (system rekompensat). Według Leszka Koziorowskiego z Kancelarii GESSEL, w najlepszej sytuacji są inwestorzy, którzy wypowiedzieli brokerowi umowę o zarządzanie. – Jeżeli do tego doszło, to niezależnie od tego, że pieniądze klienta zostały zainwestowane w obligacje, uzyskał on roszczenie pieniężne w stosunku do domu maklerskiego o zwrot środków należnych z tytułu zarządzania aktywami – twierdzi. Jego zdaniem, roszczenia pieniężne są wymagalne i podlegają ochronie w ramach systemu rekompensat. To, co jest dobre dla klientów WGI Domu Maklerskiego, niekoniecznie musi być korzystne dla innych brokerów i banków powierniczych. Po sześciu latach działania w funduszu gwarancyjnym jest 49 mln zł. To może być za mało, aby zaspokoić roszczenia wszystkich klientów WGI. W takim przypadku w awaryjnym i pilnym trybie uczestnicy systemu rekompensat będą musieli wpłacić całość przewidzianych na ten rok składek (normalnie płacą je w kwartalnych ratach). Gdyby i to nie wystarczyło, minister finansów specjalnym rozporządzeniem będzie mógł podnieść opłaty, zwiększając zobowiązania domów maklerskich i banków powierniczych.

W Gazecie Giełdy Parkiet ukazała się seria artykułów dotyczących sprawy WGI Domu Maklerskiego, w których, jako ekspert wypowiadał się Leszek Koziorowski, wspólnik w Kancelarii GESSEL.

Grzegorz Uraziński, Parkiet