fbpx

Żyje według własnych zasad. Najważniejsza mówi o tym, że sukces podejmowanych działań jest mierzony ilością poświęcanego im czasu. Po latach ćwiczeń potrafi nim gospodarować. PIOTR SCHRAMM należy do elity prawników w Polsce. Walczy nie tylko o prawa swoich klientów na sali sądowej, lecz także każdego dnia z samym sobą na sali treningowej.

Spotykamy się w Exuma Gym. Jest 6.50. Słońce ledwo przebija się przez chmury. Schramm za 10 minut rozpoczyna trening. Na miejscu jestem punktualnie. Niewyspany. Mam pewne obawy, jak potoczy się nasze spotkanie. Robimy wywiad czy raczej dźwigamy poranek i może sztangę? Przebieramy się.

- Po co to robisz? - rzucam nieśmiało.

- Właśnie po to, żebyś się mnie o to zapytał - odpowiada z uśmiechem.

Przez moment żałowałem, że tak rozpocząłem rozmowę.

- To jest bardzo dobre pytanie, sam je sobie zadawałem wielokrotnie. Jeśli popatrzysz na to z punktu widzenia celu, to jasno widzisz, co ci daję energię, a co ci ją odbiera. Dlatego chciałem, żebyś mnie o to zapytał. Jeśli odkrywasz, że możesz inspirować innych ludzi, to dochodzisz do wniosku, że to, co robisz, ma sens. Chodzi o to, żeby mieć energię do życia - dodaje Schramm. -Wysiłek fizyczny to pożywka dla mózgu. Jak się dobrze zmęczysz, to umysł funkcjonuje sprawniej.

-A co z tym wszystkim, co jest obok? Mięśnie, sylwetka...

- Budowanie mięśni dla wielu ludzi jest sensem samym w sobie. Dla mnie jest tylko konsekwencją regularnego treningu. Ale chodzi o coś zupełnie innego. O siłę. Bo w życiu masz do podjęcia wiele trudnych decyzji, które dotyczą ciebie, rodziny czy pracy. Tylko człowiek silny potrafi temu sprostać i dzielić się siłą. Tylko człowiek szczęśliwy może dawać szczęście. Ludzie przychodzą na treningi, kompletnie nie mając pojęcia, czemu to ma służyć, chcą lepiej wyglądać, bo będą się sobie i komuś bardziej podobać. A w życiu przecież nie chodzi o to, żeby fajnie wyglądać. W życiu chodzi o to, żebyś potrafił przed sobą stawiać odpowiednie cele.

Cała rozmowa dostępna w najnowszym wydaniu ELLE MAN.