W poniedziałek 7 października Rada UE zatwierdziła nową unijną dyrektywę skuteczniej chroniącą sygnalistów. Polska ma dwa lata na jej wdrożenie. To oznacza, że firmy i instytucje mają tylko tyle czasu na zmianę procedur i mentalności. To zadanie może się okazać trudniejsze niż dostosowanie się do RODO. Unijne przepisy sprawią, że zignorowanie sygnalisty może słono kosztować.

Rada UE - złożona z ministrów poszczególnych krajów Unii Ministrów  - na posiedzeniu Rady ds. Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych w Luksemburgu zatwierdziła dziś dyrektywę o ochronie sygnalistów zapewniającą im minimalne wspólne standardy ochrony w całej Unii.  - Informatorzy to odważni ludzie, którzy odważą się ujawnić nielegalne działania i samodzielnie stanąć w obronie społeczeństwa przed niewłaściwym postępowaniem, i cieszę się, że chcemy ich chronić - powiedział Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE. Věra Jourová, komisarz ds. sprawiedliwości, konsumentów i równości płci dodała, że informatorzy nie powinni być karani za właściwe postępowanie i wezwała kraje członkowskie do niezwłocznego wdrożenia nowych przepisów, choć będą miały na to dwa lata od publikacji jej w Dzienniku Urzędowym.

Nowe unijne przepisy mają zagwarantować, że sygnaliści będą mogli w bezpieczny sposób zgłaszać przypadki naruszenia prawa, a także staną się  kluczowymi źródłami informacji dla dziennikarzy śledczych.  W Polce częściowo zmiany są już prawie gotowe, bo przewiduje je czekający w Sejmie na pierwsze czytanie projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych oraz będący jeszcze w rządzie projekt ustawy o jawności życia publicznego. Prawnicy zwracają uwagę, że mogą być one niewystarczające. Nękanie sygnalistów ma być bowiem karane, i to nękający będzie musiał udowodnić, że nie było żadnych szykan. Co więcej za represje, konieczność zmiany pracy, zawodu z powodu zgłoszenia naruszeń będzie można, dochodzić odszkodowania.

Kogo będą obowiązywać nowe przepisy?

Nowa dyrektywa będzie z pewnymi różnicami obowiązywać zarówno podmioty publiczne jak i przedsiębiorców, którzy

  1.  zatrudniają minimum 50 pracowników,
  2. działających w sektorze usług, produktów i rynków finansowych oraz podmiotów obowiązanych na gruncie przepisów z zakresu przeciwdziałania praniu pieniędzy lub finansowaniu terroryzmu, niezależnie od liczby zatrudnionych.

- Objęcie podmiotów zatrudniających poniżej 50 pracowników obowiązkami wynikającymi z dyrektywy pozostawiono uznaniu ustawodawcy krajowego - wyjaśnia Marcin Maciejak, prawnik z kancelarii GESSEL. W pierwszym rzędzie dyrektywa obejmuje ochroną osoby zgłaszające naruszenia konkretnych aktów prawa Unii Europejskiej (oraz wdrażającego je prawa krajowego wraz z aktami wykonawczymi) w następujących obszarach:

  • zamówienia publiczne,
  • usługi, produkty i rynki finansowe,
  • zapobieganie praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu,
  • bezpieczeństwo produktów,
  • bezpieczeństwo transportu,
  • ochrona środowiska,
  • ochrona radiologiczna i bezpieczeństwo jądrowe,
  • bezpieczeństwo żywności i pasz, zdrowie i dobrostan zwierząt,
  • zdrowie publiczne,
  • ochrona konsumentów,
  • ochrona prywatności i danych osobowych oraz bezpieczeństwo sieci i systemów informacyjnych.

W dalszej kolejności dyrektywa dotyczyłaby naruszeń dotyczących rynku wewnętrznego, w tym naruszeń na gruncie prawa konkurencji, prawa pomocy publicznej oraz prawa podatkowego w zakresie CIT, a także innych naruszeń mających wpływ na interesy finansowe UE. Projektowane przepisy wprost zachęcają przy tym państwa członkowskie UE do rozszerzenia zakresu ochrony sygnalistów również na inne dziedziny, także i te zastrzeżone dla ustawodawcy krajowego. (...)

Pełna treść artykułu dostępna jest na www.prawo.pl

Zachęcamy również do zapoznania się z artykułem autorstwa Marcina Maciejaka, który ukazał się na www.prawo.pl, do którego nawiązuje powyższy tekst.