fbpx

Na skutek afery Getback, ustawodawca postanowił zwiększyć ochronę inwestorów. Dlatego już od lipca zaczną obowiązywać nowe przepisy ustawy o obligacjach. Eksperci ostrzegają, że zaproponowane zmiany mogą zniechęcić emitentów do finansowania dłużnego, a tym samym ograniczyć rozwój całego rynku obligacji, a szczególnie obligacji korporacyjnych.

W ocenie ustawodawcy, zwiększony nadzór nad rynkiem obligacji jest konieczny ze względu na dobro inwestorów. Niestety, jak mówi znane powiedzonko dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Nowe regulacje niekoniecznie mogą sprzyjać rozwojowi całego rynku papierów dłużnych w Polsce.

Jakie dokładnie zmiany czekają emitentów od lipca tego roku i co to może oznaczać dla inwestorów? Poniżej przedstawiamy najważniejsze z nich. Pamiętajmy, że chodzi o regulacje wprowadzane ustawą o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem nadzoru nad rynkiem finansowym oraz ochrony inwestorów na tym rynku. (...)

Ograniczenie obrotu obligacjami niewykupionymi w terminie

Nowe zapisy ustawy o obligacjach wskazują także, że po ustaleniu uprawnionych do świadczeń z tytułu wykupu obligacji, prawa z tej obligacji nie mogą być przenoszone. W praktyce oznacza to, że jeśli emitent nie wykupi obligacji w ustalonym terminie, to obligacja nie mająca formy dokumentu nie będzie mogła być później zbyta przez obligatariusza.

- Dotychczas ustawodawca dopuszczał możliwość handlu obligacjami niewykupionymi w terminie, o ile miały formę dokumentu. Tym samym część inwestorów profesjonalnych, decydując się na finansowanie emitenta w gorszej sytuacji finansowej, wolała mieć obligacje w formie papierowej. Obligatoryjna dematerializacja powoduje, że obrót zdefaultowanymi obligacjami nie będzie możliwy – mówi Magdalena Graca z DM NWAI.

Co więcej - jak wskazuje adwokat z kancelarii GESSEL Michał Szutenbach - reżim ograniczający zbywalność obligacji może okazać się najbardziej negatywny w skutkach dla inwestorów.

- Mimo iż celem noweli ustawy było zwiększenie bezpieczeństwa inwestorów, to wydaje się, że w toku procesu legislacyjnego ustawodawca nie pochylił się nad potencjalnymi jej konsekwencjami. W sytuacji, gdy nie dojdzie do spełnienia świadczeń wynikających z obligacji, inwestorzy pozostaną w praktyce nierozerwalnie związani z nierzetelnym emitentem. Nie będą mogli oni zbyć obligacji, nawet w przypadku, gdy znajdą potencjalnego nabywcę. Ten nabywca mógłby od nich odkupić te obligacje z dyskontem, ponieważ ma czas i środki, aby w toku drogi sądowej wyegzekwować należne roszczenia – tłumaczy dalej Szutenbach.

Adwokat z kancelarii GESSEL wskazuje także, że zasadniczo każdy papier wartościowy, o którym wiadomo, iż w pewnym okresie utraci cechę zbywalności, będzie wyceniany na niższym poziomie niż papier, którego zbywalność nie jest w żaden sposób ograniczona. - To zapewne negatywnie wpłynie na wycenę obligacji emitowanych pod rządami nowej ustawy, a tym samym będzie zniechęcać rynek do korzystania z tej formy finansowania – podkreśla.

Szutenbach zwraca jednak uwagę, że powyższy problem prawdopodobnie dostrzega również ustawodawca. W obecnie procedowanej nowelizacji ustawy o ofercie publicznej pojawiły się zapisy, które przewidują przywrócenie zbywalności praw z obligacji, jeżeli emitent nie spełnił w terminie przewidzianym w warunkach emisji świadczeń z tytułu wykupu obligacji. Przy czym nabywcą „zdefaultowanych” obligacji nie może być klient detaliczny, chyba że przeniesienie następuje z jego inicjatywy. Z tego względu istotnego znaczenia nabiera w tym zakresie kwestia zsynchronizowania wejścia w życie obu nowelizacji. (...)

 

Pełna treść artykułu dostępna jest na portalu strefainwestorow.pl