fbpx

Akcjonariusze bajecznie bogatej przed wojną spółki Giesche od czterech lat boksują się ze skarbem państwa i samorządami o majątek, który należał do firmy (…)

Według Leszka Koziorowskiego, wspólnika w kancelarii prawniczej Gessel i szefa Stowarzyszenia Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych, spółek reaktywowanych na podstawie przedwojennych akcji jest już ponad sto. Niektórym udało się nawet odzyskać część znacjonalizowanego majątku. Poza 140 hektarami ziemi, które już wróciły do spółki Giesche, reaktywowane przez Prokom Zakłady Ogrodnicze C. Ulrich odzyskały 20 hektarów ziemi w Warszawie, a Pierwsze Polskie Towarzystwo Kąpieli Morskich dostało odszkodowanie za utracone grunty na Pomorzu. Jeśli dobrze pójdzie, niedługo każdy będzie mógł powalczyć z państwem o sowite odszkodowanie, bo Warszawskie Towarzystwo Fabryk Cukru, przed wojną największy w kraju producent, przygotowuje się do wejścia na giełdę. Wśród ożywionych spółek są podmioty reaktywowane przez spadkobierców, takie jak browar Haberbusch & Schiele z Warszawy, dom towarowy Bracia Jabłkowscy czy Fabryka Cykorii Ferdynand Bohm z Włocławka.

- Za 95% reaktywowanych spółek stoją osoby, które nabyły akcje w antykwariatach, na bazarach albo składach makulatury, czyli w świetle prawa nie są akcjonariuszami, tylko właścicielami papierów o wartości antykwarycznej – mówi Leszek Koziorowski. Mimo to sądy zgadzają się na przepisywanie spółek z przedwojennego rejestru handlowego do KRS, bo państwo, które po wojnie na podstawie wątpliwych aktów prawnych przejęło prywatną własność, nie wykreśliło stu tysięcy przedwojennych spółek z rejestru.

Teraz próbuje to pośpiesznie nadrobić. W Ministerstwie Gospodarki powstał projekt przepisów, które miałyby skłonić sądy do skrupulatnej oceny wnioskodawców próbujących przepisać starą spółkę do KRS. A prokuratorom dały możliwość wznowienia postępowań i doprowadzenia do unieważnienia sądowych decyzji oddających mienie reaktywowanej spółce. A jeśli spółka zdąży w tym czasie sprzedać przejęty majątek innej osobie albo zaciągnie pod niego kredyt? Zapowiada się niezły bigos prawny (…)

Radosław Omachel, Newsweek